Skurczyła się więc liczba Polaków w Ligue 1. Pozostała nam więc piątka Biało-Czerwonych, ale żaden z nich się nie popisał w ubiegły weekend. O Grzegorzu Krychowiaku już pisaliśmy, nie będziemy się znęcać nad podstawowym zawodnikiem kadry Adama Nawałki, ale niepokojący jest fakt, że nawet grając w rezerwach  PSG, w niczym się nie wyróżnia. W komentarzu pomeczowym z meczu PSG – Bergerac dziennik le Parsisien określił lapidarnie grę Polaka jako bezbarwną.

 

Może to i dobrze dla niego, że grając w rezerwach, podtrzymuje rytm meczowy. Może robi to tez na polecenie Adama Nawałki, żeby utrzymać formę, ale piłkarz o tak ustalonej marce nie może się kompromitować, musi bardziej dbać o swój wizerunek. Bo jednak opinia idzie w świat, a portale społecznościowe są pod tym względem bezlitosne. Dzisiaj nie można ukryć nawet najmniejszego detalu. Wydaje mi się, że  lepiej byłoby dla Grzegorza jako tako to wszystko przeczekać do końca sezonu, a później zmienić otoczenie, bo na to się niestety zanosi. Ale nie można też wykluczyć ze Unai Emery da mu jeszcze okazję do gry, bo wczoraj PSG zaledwie zremisowało u siebie z Tuluzą (0:0). Linia pomocy zagrała słabo, paryżanie nie wykorzystali okazji, żeby zbliżyć się na jeden punkt do Monako, które z trudem wywiozło jeden punkt z gorącej Bastii.

 

Piłkarze księstwa byli już na pewno myślami przy meczu z Manchester City w Lidze Mistrzów. Zrozumiałe więc, że nie chcieli szafować siłami. Trudno także krytykować Kamila Glika, który miał również słabszy dzień. Jednak w jego wypadku martwi ostatnio mały  spadek formy, bo w ostatnich trzech meczach noty przyznawane mu przez l’Equipe są na równi pochyłej, kolejno: 7 za mecz w Montpellier, 6 za występ z Metz i tylko 5 za mecz z wyspiarzami z Korsyki. Powinien być jednak ważnym ogniwem zespołu w meczu z Manchesterem City. Jardim ma do Glika ogromne zaufanie, to właśnie od niego zaczyna ustalanie formacji obronnej.

 

Drugim Polakiem, który grał od początku meczu to Mariusz Stępiński. Bohater meczu z Marsylią, tym razem nie popisał się w wyjazdowym meczu z Metz. Spędził na boisku tylko 45 minut, niestety te gorsze dla FC Nantes. Gra zespołu się w ogóle nie kleiła, Sergio Conceicao to szybko zauważył i zmienił obu napastników. Ale Kanarki nie dowiozły do końca jednobramkowego prowadzenia, tracąc bramkę z karnego w doliczonym czasie. Stępiński dostał zaledwie 3 od l’Equipe i niezbyt pochlebne recenzje. Widać, że Polak zdecydowanie lepiej czuje się na la Beaujoire. Jednak  4 bramki i tyle samo asyst, to całkiem niezły bilans Polaka od kiedy zakotwiczył nad Loarą.

 

Z ławki rezerwowych oglądali sukces swoich zespołów Maciej Rybus i Igor Lewczuk. Lyon pokonał Dijon (4:2), a Bordeaux rozgromiło Guingamp (3:0). Rybus rozegrał cale spotkanie w Lidze Europy (Alkmaar - Lyon 4:1), ale widocznie nie przekonał trenera Bruno Genesio (nota 3 w l’Equipe). Jakoś trudno mu się wkomponować w grę zespołu. Lepiej się czuje w systemie 3-5-2, kiedy gra na lewej pomocy. W obronie za często daje się ogrywać. Co do Lewczuka to byłbym bardziej spokojny. Bo ze względu na kontuzję biodra musiał pauzować prawie trzy tygodnie i nie był jeszcze gotowy do gry na 100 procent.

 

Reasumując, gra Polaków w Ligue 1 ostatnio nie imponuje. Trzeba jednak stwierdzić, że na miesiąc przed wyjazdowym meczem z Czarnogórą, francuscy kadrowicze Nawałki są dalecy od maksymalnej formy i zaczyna mnie to martwić.