- Czy zakładaliśmy taki wynik? Zawsze chcemy walczyć o miejsca w czołówce. Piotrek pokonał w tych zawodach naprawdę klasowych i utytułowanych rywali. Bardzo się z tego cieszymy – dodał.

 

Kuczera w niedzielę zwyciężył w Rzymie w decydującym pojedynku Azera Turala Safgulijewa. Najpierw uzyskał waza-ari, a chwilę później wygrał przez ippon.

 

Polak stoczył pięć walk, w tym cztery zakończył przed czasem. Tylko w walce półfinałowej mistrz świata Koreańczyk Donghan Gwak ustał na macie przez regulaminowe cztery minuty. W tym czasie dwukrotnie stracił jednak waza-ari.

 

22-letni Kuczera kolejno pokonał: Włocha Giovanniego Carollo (ippon), Rosjanina Michaiła Igołnikowa (hansoku make w 25 sekund, dyskwalifikacja), Polaka Patryka Cichomskiego (ippon), Gwaka (dwa waza-ari) i w finale Safgulijewa.

 

W ubiegłym roku rybniczanin – wtedy jeszcze w barwach miejscowej Polonii – wywalczył brązowy medal mistrzostw Europy rozgrywanych w rosyjskim Kazaniu.

 

Podopieczny klubowego trenera Artura Kejzy stawał wcześniej na najniższym stopniu podium MŚ i ME juniorów.

 

- Wygrana w PŚ jest sukcesem zawodnika, klubu, ale i całego polskiego judo. To dobry prognostyk przed kwietniowymi mistrzostwami Europy w Warszawie. Celem w dalszej perspektywie są igrzyska w Tokio w 2020 roku – zauważył Rzeszutek.

 

Podkreślił dużą pomoc samorządu Rybnika w funkcjonowaniu klubu.

 

- A zbieżność nazwisk jest przypadkowa i nie ma żadnego znaczenia – śmiał się wiceprezes.

 

Prezydent Rybnika też nazywa się Piotr Kuczera.