Świetnie rozpoczęli Polacy obronę na de_cobblestone, wygrywając pistoletówkę. Niestety, długo nie cieszyli się z przewagi, ulegając szarżującym z samymi TEC-ami Brazylijczykom już rundę później. Kto wie, czy to właśnie ten zdobyty przez SK Gaming punkt nie okazał się najbardziej kluczowym momentem spotkania. Biało-czerwoni całkowicie się rozstroili i na pierwszej mapie nie zdołali już wyjść na prowadzenie. Ofensywę rozpoczęli, stojąc nad ogromną przepaścią – rezultat 5:10 pozostawiał wiele do życzenia. Dużo zmienić mogły wygrane przez podopiecznych Jakuba ‘kubena’ Gurczyńskiego pistolety z dodatkiem dobrze zwieńczonych rund antyeco, aczkolwiek dwukrotni mistrzowie Majora nie pozwalali „Złotej piątce” nawet pomyśleć o zwycięstwie. I choć spółka Filipa ‘NEO’ Kubskiego próbowała jeszcze powrócić do gry, szczególnie podczas ostatnich, niesamowicie emocjonujących starć nie tylko z zawodnikami, ale przede wszystkim z czasem, doświadczeni Brazylijczycy nie dali się oszukać. Rezultat 16:8 był wyrazem dominacji kadry Gabriela ‘FalleNa’ Tolledo nad formacją znad Wisły.

 

Całe szczęście, kompania Janusza ‘Snaxa’ Pogorzelskiego do gry na de_train przystąpiła zmotywowana i pierwsza pistoletówka w defensywie wpadła na jej konto. Szkoda tylko, że powtórzyła się sytuacja z de_cobblestone i SK Gaming zdołało triumfować w rundzie ekonomicznej. Niemniej, inauguracyjna połowa okazała się wyrównana, a drużyny regularnie wymieniały się seriami zdobytych punktów. Pod koniec pierwszej części to jednak Virtus.pro przejęło kontrolę nad stacją kolejową i do ataku przechodziło z przewagą 9:6. Skromne prowadzenie pozwoliło im na stratę pistoletówki i kilku kolejnych rund bez większego uszczerbku na końcowym wyniku. Szybko okazało się zresztą, że „Złota piątka” nie zamierza oddać rywalom wielu punktów. Do historii bez wątpienia przejdzie akcja, w której Snax nie tylko najpierw wykończył trzech graczy karabinem snajperskim, ale pod koniec rundy sam w bardzo inteligentny sposób obronił podłożoną bombę, spalając się wraz z dwoma oponentami. Tej planszy Polacy po prostu nie mogli już przegrać. Na de_mirage przechodzili po zanotowaniu w tabeli rezultatu 16:11.

 

 

Kwintesencją wielkiego finału stała się właśnie mapa numer trzy, na której byliśmy świadkami wielu zwrotów akcji i nieprawdopodobnych wyczynów strzeleckich. Co ważne, Polacy znakomicie rozpoczęli defensywę, w pewnym momencie prowadząc aż 6:1. Nagle jednak Brazylijczycy znaleźli sposób na wyprowadzenie NEO i spółki z równowagi. Głównie za sprawą Joao ‘felpsa’ Vasconcellosa i Marcelo ‘coldzery’ Davida nie tylko dogonili formację znad Wisły, ale najzwyczajniej w świecie ją wyprzedzili. Tabela pokazywała 8:7 dla SK. A przewaga południowych Amerykanów znacząco powiększyła się po wygranej przez nich pistoletówce. W pewnym momencie – gdy wybiło 7:11 – VP brakowało aż czterech rund do oponentów. Znakomity powrót spuentowany przez Wiktora ‘TaZa’ Wojtasa finezyjnie wygranym clutchem 1vs2 udowodnił jednak, że nie bez powodu o Virtus.pro mówi się jak o legendach. – Wygraliśmy i wcale nie jestem tym zaskoczony. Mówiłem, że wrócimy silniejsi. I wróciliśmy silniejsi! – z uśmiechem na twarzy oznajmił Wojtas w pomeczowym wywiadzie.

 

Virtus.pro 2:1 SK Gaming

De_cobblestone 8:16; de_train 16:11; de_mirage 16:13

 

Virtus.pro wygrało swój pierwszy turniej od czasu DreamHacka ZOWIE Open w Bukareszcie. Za zwycięstwo Polacy zainkasowali na swoje konta $200,000. Reprezentanci SK Gaming do domu powrócą ze srebrnymi medalami i czekiem na $100,000.