Kamil Stoch w 2017 roku, jako drugi Polak, wygrał Turniej Czterech Skoczni. Pierwszym polskim triumfatorem tej imprezy był w 2001 roku Adam Małysz. Orzeł z Wisły w roli zwycięzcy TCS pojechał na mistrzostwa świata do... Lahti i sięgnął po złoty i srebrny medal. Czy Stoch powtórzy wyczyn Małysza i w jednym roku do triumfu w Turnieju Czterech Skoczni dołoży tytuł mistrza świata?

 

Trudno porównywać sytuację Małysza z 2001 roku, z sytuacją Stocha w roku 2017. To dwaj różni skoczkowie, znajdujący się na innych etapach swych karier. Małysz w 2001 roku miał 23 lata. Po pierwszych, młodzieńczych sukcesach zniknął na kilka sezonów z czołówki. Wielu spisało go już na straty, gdy nagle objawił się światu na przełomie 2000/01 roku podczas Turnieju Czterech Skoczni. Właściwie znokautował rywali, a pomiędzy triumfem w tej prestiżowej imprezie, a startem w Lahti dominował w zawodach Pucharu Świata. Na osiem konkursów wygrał sześć, raz był drugi. Jeśli już przegrywał, to raczej z warunkami atmosferycznymi, a nie z rywalami.

 

W Polsce zapanowało absolutne szaleństwo – małyszomania, a nowy bohater kibiców jechał do Lahti w roli zdecydowanego faworyta. Gdy w pierwszym konkursie – na dużej skoczni (K-116) – wygrał Martin Schmitt, zapanowała konsternacja. Z jednej strony srebro – pierwszy medal polskiego narciarza na MŚ od 23 lat, z drugiej – delikatne rozczarowanie, bo apetyty kibiców były większe. W drugim konkursie rozegranym na skoczni normalnej (K-90), dysponujący kapitalnym odbiciem Małysz zrewanżował się wielkiemu rywalowi, wyprzedzając drugiego tym razem Schmitta o 13 punktów. W drugiej serii tych zawodów uzyskał rekordową odległość 98 metrów. Po sukcesach w Lahti nadal dominował w Pucharze Świata i pewnie sięgnął po Kryształową Kulę.

 

Blisko 30-letni Stoch jedzie do Lahti jako zawodnik już spełniony. Zdobył praktycznie wszystko, co było do zdobycia. Ma w swej kolekcji i złote medale olimpijskie i złoto mistrzostw świata, i triumf w Pucharze Świata, i sukces w Turnieju Czterech Skoczni. Jak mówi w wywiadach: nic już nie musi, ale wciąż mu się chce.

 

Część sezonu pomiędzy sukcesem w TCS, a mistrzostwami w Lahti była dla niego udana. Może nie dominował tak jak przed laty Orzeł z Wisły, ale wywalczył pozycję lidera w Pucharze Świata. Po triumfie w Bischofshofen wygrał cztery z dziesięciu kolejnych konkursów, w dwóch innych był na podium; w całym obecnym sezonie ma na swym koncie już sześć triumfów. W przeciwieństwie do swego wielkiego poprzednika, Stoch ma równorzędnych partnerów w reprezentacji. Świetne występy Macieja Kota i Piotra Żyły sprawiają, że oczekiwania kibiców nie koncentrują się już, jak przed laty, wyłącznie na osobie lidera.

 

Dzięki dobrej formie kolegów, Stoch ma zdecydowanie większe szanse na medal w drużynie. W 2001 roku biało-czerwoni praktycznie nie liczyli się w walce o podium, bo Małysz nie miał odpowiedniego wsparcia ze strony kolegów. Wówczas w Lahti rozegrano dwa konkursy. W zawodach na dużej skoczni lider zrobił swoje, cóż z tego, skoro Marcin Bachleda w pierwszej serii skoczył o blisko 50 metrów krócej (120.5 m – 71 m)! Wojciech Skupień i Robert Mateja również dołożyli po jednym skoku poniżej 100 metrów i skończyło się na dalekim – ósmym miejscu. W konkursie na skoczni normalnej było już nieco lepiej, piąte miejsce,  z dużą jednak stratą do podium.

 

Przez lata Polacy nie byli w stanie złożyć drużyny na miarę medalowych marzeń. Małysz kolekcjonował medale wielkich imprez  w konkursach indywidualnych, a nie było mu dane wywalczyć żadnego krążka wraz z kolegami z drużyny. Paradoksalnie, dopiero po zakończeniu jego kariery, udało się Polakom zebrać skład na podium mistrzostw świata. Zarówno w 2013 roku w Predazzo, jak i w 2015 w Falun biało-czerwoni sięgali po brązowe krążki. W Lahti oczekiwania są większe. Po znakomitym początku sezonu (dwa z trzech wygranych konkursów), Polacy mają walczyć o złoto.


Zwycięstwo w Turnieju Czterech Skoczni nie zawsze przekładało się na udane występy na MŚ. W XXI wieku sukces w tej prestiżowej imprezie z mistrzostwem świata w konkursie indywidualnym zdobytym w tym samym sezonie, oprócz Małysza połączyli: Janne Ahonen (2005), Wolfgang Loitzl (2009) i Thomas Morgenstern (2011). Jedynym skoczkiem, który w jednym roku triumfował w TCS, a następnie wygrał oba konkursy indywidualne MŚ był Hans-Georg Aschenbach z NRD w 1974 roku. Podobnym wyczynem, tyle że na igrzyskach olimpijskich popisał się w 1988 roku Matti Nykaenen.

 

Jak triumfatorzy TCS w XXI wieku prezentowali się w konkursach indywidualnych MŚ:

 

2001: Adam Małysz – SREBRO (duża), ZŁOTO (normalna).
2003: Janne Ahonen – 35. (duża).
2005: Janne Ahonen – ZŁOTO (duża), BRĄZ (normalna).
2007: Anders Jacobsen – 14. (duża), 7. (normalna).
2009: Wolfgang Loitzl – 6. (duża), ZŁOTO (normalna).
2011: Thomas Morgenstern – SREBRO (duża), ZŁOTO (normalna).
2013: Gregor Schlierenzauer – 8. (duża), SREBRO (normalna).
2015: Stefan Kraft – 5. (duża), BRĄZ (normalna).
2017: Kamil Stoch – ?