Liderujący w tabeli Serie A i kroczący po kolejne mistrzostwo z rzędu Juventus chciał w sobotnie popołudnie wykorzystać wpadkę Napoli i jeszcze bardziej odskoczyć rywalom na Półwyspie Apenińskim. Już pierwsze minuty to napór gospodarzy, którzy najlepszą okazję mieli w 5. minucie. Skorupski w świetny sposób powstrzymał jednak Gonzalo Higuaina i nie dał Starej Damie otworzyć wyniku w tak błyskawiczny sposób. W pierwszej połowie Polak bronił pewnie, a zimną krew zachował także w końcówce tej odsłony przy strzale Mario Mandzukicia.

Do przerwy goście z Empoli mogli być więc zadowoleni z rezultatu, który już w 52. minucie zmienił się na korzyść Juventusu. Dośrodkowanie z prawej strony boiska wykonał wszędobylski Juan Cuadrado, a piłkę głową uderzył Mandzukić. Futbolówka najpierw trafiła w poprzeczkę, odbiła się w okolicach linii bramkowej, znowu dotknęła poprzeczki i spadła na bezradnego Skorupskiego. Ten próbował instynktownie interweniować, ale zrobił to tak pechowo, że wbił piłkę do własnej bramki. Trafienie było co najmniej kuriozalne.

Drugiego i ostatniego gola gospodarze z Turynu dołożyli w 65. minucie po "brazylijskiej akcji". Alex Sandro wykorzystał bowiem podanie Daniego Alvesa i ustalił wynik spotkania na 2:0. Tym samym Juventus przedłużył serię zwycięstw na własnym boisku w Serie A do 30 takich triumfów. W tym momencie Stara Dama ma 10 punktów przewagi nad drugą w tabeli Romą. Empoli Łukasza Skorupskiego jest siedemnaste.

Juventus - Empoli 2:0 (0:0)
Bramki: Skorupski (52'. sam), Alex Sandro (65')