Po przeprowadzce do Swansea dziennikarze na Wyspach Brytyjskich zrezygnowali z prześmiewczych przezwisk, którymi obdarowali Fabiańskiego. W trakcie swojej przygody w Arsenalu Polak niejednokrotnie był nazywany "Flappyhandski", ze względu na swoje złe interwencje. W ekipie "Łabędzi" gra na równym, wysokim poziomie i kiedy już dziennikarze decydują się na wystawienie mu noty, prawie zawsze jest to wysoka ocena. Tym razem Polak dostarczył dziennikarzom kilku powodów do powrotu starego nazewnictwa. W meczu przeciwko Chelsea "Fabian" nie popisał się przy jednej z bramek dla lidera Premier League, a komentatorzy angielskiej prasy nie pozostawili na nim suchej nitki.

 

 

Słowa krytyki spadły również na Boruca, który został wskazany jako główny winowajca jednej z utraconych bramek. Gol zdobyty przez piłkarzy "The Baggies" w 21. minucie przesądził o wyniku spotkania. Polak pechowo interweniował przy zagraniu piłki z rzutu rożnego - złe piąstkowanie kosztowało gości utratę punktów. Kilka ciepłych słów spłynęło pod adresem Grosickiego. Skrzydłowy Hull City po raz kolejny pokazał się z dobrej strony i nie umknęło to uwadze dziennikarzy. Niektórzy wskazali go jako kluczowego zawodnika w szeregach "Tygrysów", większość doceniła jego grę na skrzydle i próby strzałów z dystansu.