Real czujący na plecach oddech Barcelony nie mógł sobie pozwolić na wpadkę w starciu z Villarreal. Zinedine Zidane pierwszy raz w tym roku od pierwszej minuty wystawił magiczny tercet Bale-Karim Benzema-Cristiano Ronaldo. Wszyscy liczyli zwłaszcza na powrót Walijczyka, który przez długi okres leczył kontuzję.

 

Gospodarze walczący o pierwszą czwórkę La Liga już od początku pokazali ogromne zaangażowanie. Kilka bardzo dobrych sytuacji nie zamieniło się jednak dla gola, Real cały czas czekał na swoje szanse. Do przerwy bramek nie widzieliśmy, ale remis nie urządzał żadnej ze stron, tak też można było się spodziewać bardziej otwartego meczu w drugich 45. minutach.

 

Wydawało się, że to Real wyszedł bardziej zmotywowany po przerwie. To jednak ”Żółta łódź podwodna” wyszła na prowadzenie. Szybką, składną akcję wykończył Manuel Trigueros. Po chwili podwyższył Cedric Bakambu, a sytuacja ”Królewskich” stała się naprawdę zła. W odpowiedzi kapitalny strzał Ronaldo zatrzymał się na słupku bramki Villarreal. Honorowe trafienie zaliczył Bale, a na około kwadrans przed końcem zdobywca Złotej Piłki wykorzystał rzut karny.

 

To nie był koniec. Real powrócił do "życia", a na dodatek w 83. minucie wyszedł na prowadzenie. Świetną wrzutkę Marcelo wykorzystał wprowadzony chwilę wcześniej Alvaro Morata. Real wygrał i w tabeli La Liga wyprzedza Barcelonę o punkt. Ponadto "Królewscy" mają do rozegrania zaległe spotkanie.

 

Villarreal – Real Madryt 2:3 (0:0)

 

Bramki: Trigueros 50’, Bakambu 56’ – Bale 65’, Ronaldo 74'-karny, Morata 83

 

Villarreal: Asenjo (Fernandez 35’) – Gaspar, Musacchio, Ruiz, Costa – Castillejo, Bruno, Trigueros (Hernandez 75'), dos Santos, Adrian (Czeryszew 57’) – Bakambu.

 

Real: Navas – Carvajal, Pepe, Ramos, Marcelo – Modrić, Casemiro (Isco 58’), Kroos – Bale (Lucas 89'), Benzema (Morata 77'), Ronaldo.

 

Żółte kartki: Gaspar, Bruno - Pepe