Początkowo rywalem Wildera w piątej obronie mistrzowskiego pasa miał być Andrzej Wawrzyk, ale polski pięściarz w styczniu "wpadł" na dopingu i został wykluczony z prestiżowego starcia. Poszukiwania nowego przeciwnika dla Wildera nie trwały długo, a wybór promotorów padł na jego rodaka Geralda Washingtona. Wbrew przewidywaniom ekspertów challenger wysoko zawiesił poprzeczkę obrońcy tytułu.

Pierwsze rundy to nieoczekiwana przewaga Washingtona, który sprawiał mistrzowi kłopoty swoim aktywnym lewym prostym. Wilder nie mógł poradzić sobie z wysokim rodakiem, który punktował go aż do końca trzeciego starcia. Role odwróciły się już jednak w kolejnym starciu, gdy Bronze Bomber ruszył do bardziej zdecydowanych ataków.

Zmiana taktyki szybko przyniosła efekt, bowiem już w piątej rundzie Washington znalazł się na deskach. Po raz kolejny w sukurs Wilderowi przyszły piekielnie mocne ciosy - najpierw trafił swojego rywala prawym, a poprawiając lewym sierpem posłał rodaka na matę. Mistrz dokończył egzekucję chwilę po tym, jak pretendent podniósł się z kolan, a sędzia był zmuszony przerwać walkę po kolejnym bombardowaniu ze strony Wildera.

Była to już piąta obrona pasa mistrzowskiego WBC przez Wildera. Tytuł zdobył on w styczniu 2015 roku, pokonując Bermane'a Stiverne'a. Od tego czasu pokonał już kilku znanych pięściarzy, a jego mocnych ciosów nie wytrzymał między innymi nasza Artur Szpilka.