Piłka nożna

MŚ w beach soccerze 2017: Polska w grupie...

Grzegorz Michalewski: Za nami losowanie grup turnieju finałowego Mistrzostw Świata w beach soccerze. Los nie okazał się dla nas łaskawy. Biało – czerwoni w Nassau zmierzą się z Brazylią, Tahiti i trzecim zespołem eliminacji strefy azjatyckiej.

Marcin Stanisławski: Życzenia były inne, ale los już nie był dla nas już taki łaskawy. To są Mistrzostwa Świata, a nie koncert życzeń. Nie tylko Polska, która była losowana z trzeciego koszyka, ale w zasadzie każdy zespół, który mógł trafić na Brazylię chciał tej reprezentacji uniknąć. Ta drużyna to fenomen. Trzydzieści siedem meczów wygranych z rzędu. Przez dwa lata nie przegrali żadnego pojedynku. Mecz eliminacyjny z Ekwadorem wygrali 11-1! Na ten moment Brazylijczycy są poza zasięgiem całego świata. W teorii pozostałe zespoły będą walczyć o drugie miejsce w grupie. Trafiliśmy także na trzeci zespół kwalifikacji strefy azjatyckiej. To także nie będzie dla nas łatwy przeciwnik. Skład naszej grupy uzupełnia Tahiti, czyli aktualny wicemistrz świata. Na ostatnich dwóch Mundialach zawsze byli w najlepszej czwórce. Trafiliśmy do grupy śmierci, ale nie stoimy na straconej pozycji. Ja w to głęboko wierzę.

Niewykluczone, że tym trzecim zespołem w naszej grupie będzie reprezentacja Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Powtórzyć się wówczas sytuacja z Pucharu Interkontynentalnego, gdzie właśnie z tymi drużynami przyszło nam rywalizować. Nie da się ukryć, że turniej w Dubaju będzie znakomitym materiałem szkoleniowym.

Do końca nie wiemy czy to będzie trzeci zespół eliminacji strefy azjatyckiej, czy może trzecia drużyna z rankingu azjatyckiego. Wygraliśmy kwalifikacje w Europie, a byliśmy losowani z dopiero z trzeciego koszyka, a Włosi na przykład z pierwszego. Jeżeli to będzie trzeci zespół z rankingu to najprawdopodobniej zagramy właśnie z drużyną Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Faktycznie z Dubaju mam już znakomity materiał do analizy. Takich Brazylijczyków można analizować, analizować i jeszcze raz analizować z ich ostatniego czy przedostatniego pojedynku, albo dziesięć meczów wcześniej i za każdym razem dowiadujesz się czegoś nowego. Z Tahiti zagramy dopiero trzeci mecz na Mundialu, więc już będziemy wiedzieć na czym stoimy, jaka jest nasza sytuacja. Szczegółowa i dokładna analiza gry aktualnych wicemistrzów świata będzie zatem już na samym turnieju. Oby to spotkanie nie było meczem o przysłowiową pietruszkę. Na początek musimy dowiedzieć się jak najwięcej o naszym pierwszym przeciwniku, którego dopiero poznamy dopiero po zakończeniu kwalifikacji w strefie azjatyckiej. Zrobimy wszystko by się do niego jak najlepiej przygotować. Później jest Brazylia, która pierwszy mecz zagra przeciwko Tahiti. W głowach zawodników obu drużyn będzie myśl, że jest to dla nich pojedynek o pierwsze miejsce w grupie i aby ewentualnie później uniknąć Portugalii.

Rozpoczęła się „Operacja Bahamy”. Powołałeś piętnastu zawodników na tygodniowe zgrupowanie w Katalonii. Czy to już jest ta docelowa grupa z której zostanie wyselekcjonowana ostateczna kadra na Mundial?

W 99%. Ten jeden procent to są jeszcze takie okoliczności na które nie mamy wpływu, czyli kontuzje, choroby lub inne zdarzenia losowe. Z tej grupy wyłonię dwunastkę, która pojedzie na Mistrzostwa Świata. Zrobiłem sobie rezerwę w postaci jednego czy nazwisk. Po powrocie z Katalonii muszę podać szeroką kadrę osiemnastu zawodników, z której później wybiorę już ostateczny zespół na Mundial. Trzon drużyny pozostał po Jesolo. To całkiem zrozumiałe. Doszli zawodnicy, którzy powinni o to miejsce powalczyć. Teraz wszystko zależy od nich. W Katalonii będziemy pracować bardzo mocno. Dokładna analiza naszej gry, wyeliminowanie błędów, dużo zajęć indywidualnych oraz praca związana z naszym pierwszym przeciwnikiem na Mundialu. Tutaj psychika będzie miała bardzo duże znaczenie.

Był Dubaj, był Iran. Teraz czeka was zgrupowanie w Katalonii. W planach macie jeszcze rozegranie dwumeczu towarzyskiego z innym finalistą Portugalią, w dodatku aktualnym obrońcą tytułu.

To wszystko bardzo ładnie nam się zbiega z terminami jakie odnośnie Mundialu przedstawiła nam FIFA. Szeroką osiemnastoosobową kadrę mamy podać po zgrupowaniu w Katalonii, a dwunastkę, czyli ostateczny skład na Mistrzostwa Świata, musimy ogłosić akuratnie po powrocie z dwumeczu z Portugalią. Na zgrupowaniu w Hiszpanii mamy w planach nieoficjalny mecz kontrolny z Katalonią. Wynik tego meczu będzie sprawą drugorzędną. To ma być taki miły przerywnik w czasie tych mocnych przygotowań. Obie potyczki z Portugalią będą dla nas konkretnym sprawdzianem, które pozwolą nam odpowiedzieć na pytanie czy jesteśmy dobrze przygotowani fizycznie, motorycznie i zdyscyplinowani jeśli chodzi o stałe fragmenty gry. Dużą rolę odegra psychika, ale w tym elemencie będziemy równiez dużo pracować.

Przed turniejem eliminacyjnym w Jesolo nie byliście faworytami. Skład nie był optymalny, z różnych powodów we Włoszech zabrakło wielu zawodników. Złożenie zespołu był dużym problemem. Teraz jest już solidna drużyna, ale rywale są jeszcze bardziej wymagający. Jest już jakiś nowy pomysł na tę reprezentacje?

Siedem miesięcy od zakończenia kwalifikacji w Jesolo to nie jest zbyt dużo czasu by eksperymentować. Turniej w Dubaju pokazał, że potrafimy walczyć z czołówką. Owszem jeszcze przegrywamy, ale potrafimy walczyć. Podczas turnieju w Iranie wygrywamy z Włochami i minimalnie przegrywamy z Iranem oraz Ukrainą. To potwierdza, że ten zespół stać na osiąganie dobrych wyników. To nie jest tak jak rok temu gdy byliśmy na zgrupowaniu w Hiszpanii. Graliśmy tam ze Szwajcaria i między nami i nimi była ogromna przepaść. Rozpoczynamy przygotowania do finałów Mistrzostw Świata, ale pamiętajmy, że po Mundialu sezon będzie trwał dalej. Boguś Saganowski oficjalnie zapowiedział, że po Mundialu kończy karierę. Musimy znaleźć zastępstwo dla niego. Zapewne będziemy musieli trochę przemeblować naszą grę. W kadrze pojawi się kilka nowych nazwisk. Przecież za rok czekają nas kolejne eliminacje.

W Jesolo były dwa ważne mecze, które decydowały o awansie. Z Ukrainą i Rosją. Po turnieju podkreślałeś, że do każdego rywala przygotowywałeś się indywidualnie. Ważny był styl gry naszych rywali, ale istotne były inne detale jak choćby pora rozgrywania danego meczu czy prognozowana pogoda. Teraz też czekać was będą również ważne pojedynki. Tam również o zwycięstwie będą decydowały z pozoru nawet nieistotne detale. Kilkadziesiąt godzin po losowaniu masz już pomysł jak zagrać na Mundialu na Bahamach?

Bezpośrednio po losowaniu obejrzałem sobie dwie tercje naszego meczu z Tahiti. Poszedłem spać o piątej nad ranem. Na szybko przeanalizowałem sobie ich styl gry. Czy więcej grają w powietrzu, czy wolą grać dołem. Razem z naszym sztabem te wszystkie detale na spokojnie sobie przeanalizujemy i rozłożymy na czynniki pierwsze. Poszukamy w ich grze błędów, które będziemy mogli wykorzystać. Cały czas podkreślam, że najważniejszy będzie nasz pierwszy przeciwnik. Tym meczem rozpoczynamy mistrzostwa i my tym meczem możemy sobie te mistrzostwa już na starcie zepsuć. Kluczowy będzie pierwszy mecz.

 

Cały wywiad w załączonym materiale wideo.