Kielczanie bardzo dobrze rozpoczęli mecz z mistrzem Szwecji. W szóstej minucie po bramce Mateusza Jachlewskiego prowadzili 4:1. Wystarczyło jednak kilka błędów w ataku i gospodarze szybko odrobili straty. Już w 10. min Filipa Ivica pokonał Tim Sorensen i był remis 4:4. Minutę później kolejną akcję ofensywną IFK wykończył Jerry Tollbring i zespół szwedzki po raz pierwszy wyszedł na prowadzenie (5:4).

 

Teraz z kolei kilka błędów popełnili podopieczni trenera Lingrena. Po trzech z rzędu bramkach Mateusza Jachlewskiego Vive prowadziło 7:5 (13. min). Jeszcze pięć minut później goście po trafieniu Pawła Paczkowskiego wygrywali 9:6. Kolejne minuty spotkania to show w bramce gospodarzy Nebojsy Simica, który interweniował w nieprawdopodobnych sytuacjach, m.in. obronił też rzuty karne wykonywane przez Karola Bieleckiego i Deana Bombaca.

 

Koncert Simica trwał nadal i w 26. min był już remis – 11:11. Gospodarze poszli za ciosem i dwie minuty później prowadzili już trzema bramkami (14:11). Kolejne dwa rzuty karne dla Vive wykorzystał Julen Aginagalde i kielczanie odrobili część strat. Jednak po 30 minutach podopieczni trenera Dujszebajewa przegrywali w Szwecji 13:15.

 

Drugą połowę znakomicie rozpoczęli gospodarze, gorąco dopingowani przez swoich fanów. W 32. min po trafieniu Arnara Arnarssona Vive przegrywało już 13:17. Kielczanie widząc, że ich sytuacja staje się coraz gorsza wreszcie się przebudzili. Kilka udanych interwencji Sławomira Szmala poderwało mistrzów Polski do walki. W 36. min kontrę Vive wykorzystał Uros Zorman i goście odrobili straty (17:17).

 

Dobry okres gry kieleckiego zespołu przerwała kara dwóch minut dla Jachlewskiego. Gospodarze grając w przewadze zdobyli dwie bramki, ale Vive odpowiedziało trafieniem Bieleckiego. Kolejną bramkę dorzucił Krzysztof Lijewski i ponownie był remis 19:19 (39. min). Później świetną interwencją popisał się Szmal, a goście odpowiedzieli bramką Jachlewskiego i prowadzili 20:19 (41. min).

 

Gospodarzy do walki znów poderwał Simic broniąc uderzenia Bieleckiego i Paczkowskiego. Na kwadrans przed końcem IFK wygrywało dwoma bramkami 22:20. Pięć minut później przewaga zespołu szwedzkiego wzrosła do trzech trafień (24:21), gdy na ławkę kar ponownie powędrował Jachlewski.

 

Miejscowy zespół dostrzegł swoją szansę, a goście grali coraz bardziej nerwowo. W 53. min kielczanie zmarnowali już czwartego karnego w tym meczu (Darko Djukic). Minutę później trafił Philip Henningsson i IFK prowadziło już 27:22. Mistrzowie Szwecji nie dali sobie już odebrać niespodziewanego zwycięstwa. Gospodarze pokonali najlepszy zespół Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie 29:25.

 

IFK Kristianstad - Vive Tauron Kielce – 29:25 (15:13)

 

IFK: Nebojsa Simic, Leo Larsson - Philip Henningsson 6, Albin Lagergren 4, Jerry Tollbring 3, Arnar Arnarsson 2, Tim Sorensen 6, Richard Hanisch 1, Mario Lipovac, Victor Hallen, Johannes Larsson, Gunnar Johnsson 4, Inge Eriksen, Olafur Gudmundsson 3

 

Vive: Filip Ivic, Sławomir Szmal - Karol Bielecki 3, Krzysztof Lijewski 3, Julen Aginagalde 4, Darko Djukic 2, Manuel Strlek 1, Dean Bombac 1, Uros Zorman 1, Mateusz Jachlewski 5, Mateusz Kus 3, Paweł Paczkowski 2, Piotr Chrapkowski, Michał Jurecki, Patryk Walczak