Już w sobotę na Torwarze odbędzie się gala FEN 16: Reloaded. W walce wieczoru wystąpią Kamil Łebkowski oraz Gabriel Silva. Obaj zawodnicy zanim spotkają się w klatkoringu, mieli okazję wymienienia pierwszych zdań w magazynie Puncher. Dla Brazylijczyka będzie to pierwsze starcie poza ojczyzną, lecz nie jest to dla niego większym problemem, a przygotowanyi tak będzie na sto procent. Motywacją są dla niego tacy zawodnicy jak Anderson Silva, Ronaldo "Jacare" Souza czy też Antonio Rodrigo "Minotauro" Nogueira, którzy opuścili kraj i odnosili bądź odnoszą sukcesy na skalę światową. - Chcę walczyć z najlepszymi - powiedział.

A Łebkowski do takich zawodników zdecydowanie się zalicza. "Bomba" od czterech lat nie znalazł pogromcy, wygrywając kolejno dziesięć pojedynków i jest aktualnie najlepszym piórkowym w naszym kraju. Kiedy słuchał nazwisk, które z pasją wymieniał jego przeciwnik, na pewno poczuł się jeszcze bardziej zmotywowany, gdyż ma wszelkie predyspozycje, by w końcu wylądować w największej organizacji MMA na świecie - UFC. - Mówiłeś, że "Jacare" jest bestią, ale ja też jestem bestią w swojej wadze - powiedział Mateuszowi Borkowi. - Rządzę w klatce czy też ringu niepodzielnie - dodał.

A co w takim razie musiał przemodelować Łebkowski? - Przede wszystkim zmieniłem kategorię wagową. Biłem się w dywizji do 70 kilogramów, a teraz - do 66. Zmieniłem też podejście do MMA. W pewnym momencie życia doszedłem do wniosku, że jestem sam w klatce i to, co zrobię na treningu, to wypracuję do klatki. Jeśli przegram, to nie mogę powiedzieć, że była zła pogoda itp. Dlatego trenuję najciężej, jak mogę i takim sposobem wypracowuję walki, nokauty: to jest recepta - powiedział.

Gabriel Silva przyznał również, że na gali FEN 16 pojawi się jego brat - Erick (19-7-1NC, 4 KO, 12 SUB), który na co dzień jest zawodnikiem UFC. Dla największej organizacji na świecie stoczył już trzynaście pojedynków, a ostatnio poddał duszeniem zza pleców Luana Chagasa.

- To nie tylko mój brat, ale i wielki trener. Wszystko, czego się nauczyłem, zawdzięczam jemu. Jego obecność w narożniku będzie dla mnie wiele znaczyła.

- Staram się nie walczyć z kimś, kogo nie znam. Będę musiał znokautować go w pierwszej rundzie, więc radzę nie mrugać, bo ta pierwsza runda może być ostatnią! Mój standardowy plan to silna ręka i umiejętność poruszania się - dodał Łebkowski.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.