Wojciech Podgórski: Dlaczego tak naprawdę jeszcze was nie ma w tym głównym turnieju Counter-Strike'a na scenie? Teraz przy postępach jakie poczyniliście wydaje się to bardzo realne. Może za rok?

 

Michu: Tak, mamy taką nadzieję. Rok temu mówiliśmy sobie to samo jak się nie dostaliśmy. Niestety musieliśmy tez zaczynać od kwalifikacji otwartych, gdzie każdy mógł się zapisać i myślę właśnie, że taka droga jest dla nas najtrudniejsza i jakoś słabo sobie w tym radzimy. Często przegrywamy w tych kwalifikacjach na teoretycznie słabsze od nas drużyny i ciężko nam się gra, więc niestety nie pojawiliśmy się w Spodku w tym roku.

 

Nieobecność Virtus.pro to jest waszym zdaniem takie bardzo negatywne zjawisko, jakaś ujma dla tego widowiska czy jednak da się przeżyć? Ty w zasadzie pozostajesz w bardzo bliskich relacjach z Virtusami. Czy przeżywasz ich nieobecność jakoś szczególnie?

 

Michu: Tak. Przede wszystkim jest to największy turniej w Polsce, organizowany raz do roku. Szkoda, że ich nie ma, bo bardzo dużo fanów, kibiców przyszło specjalnie dla nich. No cóż, nie można zawsze wygrywać. Ja zawsze im kibicuję, wszyscy im kibicujemy. Niestety nie udało się.

 

Czy to że nie dostali się do tego turnieju wynika twoim zdaniem z przemęczenia turniejami, napiętym grafikiem czy może jeszcze jakieś inne czynniki miały na to wpływ?

 

SZPERO: Mi się wydaje, że jednak to nie są roboty. To są ludzie. Teraz mieli bardzo dużo turniejów od czasu jak byliśmy na WESG z nimi. Oni później mieli jeszcze DreamHacka, którego wygrali, jeszcze był major wcześniej. Mieli bardzo napięty terminarz i mógł to być jeden z powodów. Poza tym ta gra jest już na takim wyrównanym poziomie, że każdy z każdym jest w stanie wygrać. To był też system BO1 i niestety odpadli.

 

W ostatnim czasie mogliśmy zaobserwować podczas waszych meczów przeciwko Virtusom, że coraz lepiej sobie radzicie. Czy to jest już ten czas kiedy spychacie ich z tego tronu?

 

Michu: Virtus to będzie bardzo ciężko zbić z tronu. Przełamaliśmy ostatnio w Chinach nawet tę barierę. Mieliśmy w statystykach bodajże 2 wygrane mapy do 18 przegranych na Virtus. Myślę, że przełamaliśmy tę barierę i teraz powalczymy z nimi w jeszcze równiejszych meczach niż wcześniej. Do tej pory wszystkie mecze na Virtus kończyły się słabo z naszej strony. Myślę, że teraz będzie tylko lepiej.