Wojciech Podgórski: Na jakie elementy w swoim programie nauczania zwracasz uwagę? Wspomniałeś o teorii gier. Możesz coś więcej o tym powiedzieć?

 

Hope: Przede wszystkim zaczynam od komunikacji, bo komunikacja jest najważniejsza. Oni jeżeli wyjdą ze szkoły i będą pewnymi siebie, komunikatywnymi ludźmi znalezienie pracy będzie dla nich dużo łatwiejsze. Chociażby w biznesie wiadomo, że kontakty i komunikacja są rzeczami szalenie istotnymi i na to kładę największy nacisk. Drugim elementem jest świadome podejmowanie decyzji. Mało kto z młodych ludzi wie w jaki sposób podejmować decyzje, czym jest podejmowanie decyzji, jakie są tego elementy i jak to ćwiczyć. Przychodzą często do szkoły średniej wybierając już jakiś kierunek tego co będą chcieli w życiu robić i może będą robić. Ich decyzja opiera się na zasadzie „poszedłem tam, bo kolega poszedł”. Widać, że nie mają tutaj podstaw do podejmowania decyzji i radzenia sobie z problemami. Kolejnym elementem jest teoria gier, o której mówiłeś. To jest nauka traktująca o takim wysokim poziomie podejmowania decyzji. Tam dochodzi strategia oraz elementy gier, niekoniecznie tych komputerowych, takich jak papier, kamień, nożyce. Bardzo fajna gra pokazująca umiejętności strategicznego myślenia. Próbowaliśmy i jeszcze nie przegrałem ani z tobą, ani z Adamem „destru”, którego pozdrawiam jak najbardziej. Próbował dwa razy i za drugim razem też mu nie wyszło. Wiele osób próbuje, ale na takiej grze możemy pokazać gdzie leży strategia, czym jest strategia, czym jest taktyka, czym jest budowanie akcji, bo tutaj już musimy wejść w elementy mechaniki, taktyki gry. Pokonujemy też pewne dylematy płynące z teorii gier, gdzie pewne dylematy życiowe czy społeczne, które są tam zawarte, ci młodzi ludzie na co dzień mają. Nie wiedzą tylko co z nimi zrobić. Jeżeli je w sposób izolowany na zajęciach przerobimy oni może kiedyś w takiej sytuacji będą wiedzieli co zrobić.

 

Nie jest tajemnicą, że przez twoje ręce przewinęło się wielu dziś topowych graczy, między innymi Jarosław „pasha” Jarząbkowski, który jest gwiazdą Virtus.pro. Pochwal się może naszym widzom kto jeszcze skorzystał z twojego warsztatu?

 

Ja miałem przyjemność pracować z Jarkiem przed 2010 rokiem, gdzie byłem menadżerem w Betsson Voodoo Gaming i tutaj trzeba zaznaczyć, że nie byłem wtedy trenerem. Wiele osób mówi, że jak facet może porównywać się, że był wtedy trenerem. Nie. Wtedy nie byłem trenerem. To był taki pierwszy moment gdzie objąłem drużynę, która aspirowała naprawdę wysoko i to była taka pierwsza myśl, pierwszy moment, że fajnie by było im pomóc tylko jeszcze nie wiedziałem jak. Nie wiedziałem co z tym zrobić i z tą myślą gdzieś tam żyłem przez długie lata. Są tacy gracze na scenie choć nie lubię się tym chwalić. Chociażby Irek Illusionist, który w tym momencie gra dla Origin. Także t4nk, Karol Słomka, który gra w Pompa Teamie. Są chłopaki tak jak LTN, któremu swego czasu pomagałem, bardzo go lubię. Są tez młodzi gracze, którzy teraz wyrastają na scenie, chociażby Bienius, który do tej pory grał w Pompa Teamie. Ich jest oczywiście bardzo dużo, bo średnio w ciągu roku przechodzi mi przez ręce od dwóch do trzech tysięcy młodych osób i niestety z nich wychodzi tylko garstka, która radzi sobie z tematem. Nie wszyscy radzą sobie chociażby z presją, która jest nakładana, ale jeżeli nie będziemy utrzymywać pewnego tempa rozwoju, nie będziemy nakładać presji to taki gracz będzie potrzebował kilku lat, może nie kilku, ale niech to nawet będzie rok, w którym będzie musiał obyć się z turniejami lanowymi, gdzie dopiero poczuje tę presję. Fajnie jest grać w domu, przed własnym komputerem, gdzie nie ma presji. Jak się wygra to się wygra, jak się przegra to trudno. Tej presji nie wytrzymuje większość osób. Dlaczego tak robię? Nie wszyscy mogą zostać profesjonalistami, nie wszyscy będą nimi. Nie warto młodym ludziom wmawiać, że jak zrobią wszystko co mówię to na sto procent będą profesjonalistami. To nie jest tak. On może dostać szansę wypełniając wszystkie elementy gry czy ucząc się według tego mojego systemu, ale na pewno im się to przyda w życiu nawet jeśli nie zostaną profesjonalistami.

 

Jaka jest przyszłość twojego zawodu tak naprawdę? Jesteś jednym z nielicznych zajmujących się tą materią.

 

W taki sposób jak ja to robię, włączając te elementy, jest tego bardzo mało. Powiedziałbym nawet, że mój system jest w tym momencie jedyny, który się o to wszystko opiera. Są oczywiście klasy e-sportowe, których nie prowadzę, gdzie są ludzie próbujący tego wszystkiego. Ja mam nadzieję, że to nie opiera się tylko o zajęcia na macie, czyli macie i grajcie, jak ja to często mówię. Mam nadzieję, że tam są te elementy radzenia sobie ze stresem i wprowadzania chociażby inteligencji emocjonalnej. Jaka jest przyszłość? W tamtym roku prowadziłem dwie klasy, w tym roku prowadzę czternaście, a w przyszłym roku, jeżeli dobrze policzę, już na ten moment będzie ich ponad czterdzieści. Od następnego miesiąca muszę już zacząć szkolenie kolejnych osób, pedagogów, którzy będą mogli w tych klasach uczyć. Kolejnym elementem tego co zrobiłem jest to, że półprofesjonaliści czy amatorzy o dobrych umiejętnościach indywidualnych będą mogli poprowadzić takie zajęcia w internecie. Będziemy je dzielić. Pedagodzy będą pracować w szkole, a dodatkowo wprowadzimy szkolenie taktyczne i mechaniczne w internecie. Tutaj będziemy tworzyć bardzo dużo miejsc pracy dla ludzi, którzy teraz to robią, a niekoniecznie przy tym zostaną jako gracze. Będą mogli być wtedy trenerami.