Pierwsze dwie partie spotkania toczyły się pod dyktando gospodarzy. W ataku bardzo dobrze spisywał się Marcin Waliński, Zlatan Jordanow i Rafael Araujo. Co ważne będzinianie potrafili błędy przeciwników przekuć w skuteczne kontry. Trener Sinan Tanik starał się pomóż drużynie i dokonywał zmiany w szeregach swojej drużyny. Kielczanie najwięcej problemów mieli w polu serwisowym oraz w ataku.

 

Po dziesięciominutowej przerwie początkowo wydawało się, że podopieczni Stelio DeRocco w pełni kontrolują grę. Dość szybko objęli prowadzenie 6:2 i 14:10. Wszystko wskazywało na to, że pewnie wygrają tę część meczu i zakończą spoktanie 3:0. Nic bardziej mylnego. Effector doprowadził do remisu 15:15 i od tego momentu warunki gry dyktowali przyjezdni. Gospodarze natomiast zaczęli popełniać coraz więcej prostych błędów. Po stronie gości warto podkreślić dobrą grę Michała Superlaka i Jakuba Wachnika 25:19.

 

Czwarty set był najbardziej wyrównany, ale dzięki dobrej postawie Walińskiego, MKS odskoczył na dwa oczka 9:7. Kielczanie starali się odrobić straty i walczyli do samego końca. Jednak ostatnie słowo należało do gospodarzy, którzy odnieśli trzecie zwycięstwo z rzędu. Pokonali odpowiednio AZS Częstochowa 3:1, BBTS Bielsko-Biała 3:1 i Effectora Kielce 3:1.

 

MKS Będzin - Effector Kielce 3:1 (25:22, 25:13, 19:25, 25:20)

 

MKS Będzin: Rafael Araujo, Zlatan Jordanow, Artur Ratajczak, Krzysztof Rejno, Jonah Seif, Marcin Waliński - Michał Potera (libero) - Łukasz Kozub, Nathan Roberts, Kyle Russell, Dawid Woch

 

Effector Kielce: Leo Andric, Marcin Komenda, Aleksiej Nałobin, Maciej Pawliński, Jakub Wachnik, Peter Wohlfahrtstatter - Damian Sobczak (libero) - Szymon Biniek, Bartosz Bućko, Konrad Formela, Jędrzej Maćkowiak, Michał Superlak