Po pierwsze, po dyskusyjnej decyzji Riot Games, w konsekwencji błędu w grze ucierpiało Giants Gaming, które było bardzo blisko zabezpieczenia szybkiego zwycięstwa 2-0 nad Vitality. Jednak w wyniku błędu w grze i powtórzenia starcia ostatecznie poległo 1-2. Pierwszą mapę ugrało także Origen, ale po wyczerpującym boju uległo piątce z Team ROCCAT 1-2 i niemalże straciło szanse na czwarte miejsce w grupie B. Wczoraj działo się naprawdę sporo - czy dzisiaj towarzyszyć będzie nam równie wiele emocji?


Rywalizację rozpocznie pojedynek Fnatic i Unicorns of Love. Biorąc pod uwagę postawę obydwu ekip na przestrzeni całego splitu, faworytem z pewnością są Jednorożce. Nawet zważywszy na fakt, że ekipa Fabiana „Exileh” Schuberta przeżywa w ostatnim czasie gorszy okres (dwie porażki w trzech meczach – z G2 Esports i Misfits), porażka UoL byłaby sporym szokiem. Tym bardziej, że Fnatic na wiosnę prezentuje się względnie solidnie, ale z pewnością nie wychyla się ponad przeciętność. Zespół Martina „Rekkles” Larssona przed startem splitu liczył na walkę o najwyższe lokaty, ale na ten moment postawa drużyny wystarcza co prawda, by spokojnie myśleć o play-offach, ale jednocześnie z taką dyspozycją o dobry wynik w następnej fazie będzie bardzo ciężko. Dość powiedzieć, że każdy z pozostałych pięciu zespołów z górnej części tabeli, w tym UoL, prezentuje się lepiej niż Fnatic. Doskonale zdają sobie z tego sprawę także sami zawodnicy najbardziej utytułowanej organizacji w Europie. Przed nimi mnóstwo pracy, ale mecz z Unicorns of Love to dobra okazja, by udowodnić, że jeszcze nie wszystko w tym splicie stracone i dobrą postawą dać sygnał prognozujący powrót do czołówki…


Fnatic vs Unicorns of Love o godzinie 17.00

 

W chwilę po zakończeniu pierwszego mecz na Polach Sprawiedliwości zameldują się kolejne ekipy. W ubiegłym splicie mecz pomiędzy G2 a Splyce byłby prawdziwym hitem – dość powiedzieć, że obydwie formacje w lecie grały w finale play-offów EU LCS. Wtedy przekonująco triumfowało G2 i ekipa Luki „PerkZ” Perkovicia jest faworytem także teraz. Obrońcy tytułu w tym splicie jeszcze nie przegrali i tradycyjnie na krajowym podwórku wykonują tytaniczną pracę. Ciężko oczekiwać, by Splyce było w stanie zwyciężyć w tym pojedynku – tym bardziej że Chres „Sencux” Laursen i spółka są dalecy od optymalnej dyspozycji i na wiosnę nie wygrali z nikim z czołowej czwórki EU LCS. Nie zmienia to jednak faktu, że zapowiada się interesujący pojedynek, a pikanterii dodaje fakt, że w piątkowym meczu zobaczymy wszystkich dziesięciu zawodników, którzy rywalizowali ze sobą w finale ubiegłorocznej edycji zmagań. Jak tym razem zaprezentują się dwaj niesamowicie utalentowani midlanerzy – powracający do niezłej formy PerkZ i solidny, ale nie tak zachwycający tak jak w ubiegłych splitach Sencux?


G2 Esports vs Splyce około godziny 20.00

 

Transmisja EU LCS od godziny 17.00 na Polsatsport.pl. Pierwsze spotkanie transmitowane będzie również na antenie Polsat Sport News od godziny 17.00.