PRIDE miało dzisiaj do rozegrania tylko jedno spotkanie, lecz podejmowali nie byle kogo. Space Soldiers po przeprowadzeniu zmian w składzie znacznie urosło w siłę. Turecka ekipa niejednokrotnie udowadniała, że może z powodzeniem rywalizować nawet z drużynami ze ścisłej, światowej czołówki. Podczas odrzucenia map zespoły zdecydowały, że zmierzą się ze sobą na Mirage oraz Cache.

 

Rywalizacja na pierwszej arenie była niezwykle zacięta. W trakcie regulaminowego czasu gry żadna ze stron nie zdołała przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Konieczne okazało się rozegranie dogrywki, która również nie wystarczyła do wyłonienia zwycięzcy. Obie strony zażarcie walczyły o zwycięstwo, a losy poszczególnych rund często przesądzane były w wyniku pojedynków jeden na jednego. Pomimo dwóch rund meczowych po stronie PRIDE minise i spółka nie byli w stanie postawić kropki nad i. Niepowodzenia Polaków zostały bezlitośnie wykorzystane przez Turków, którzy zakończyli ten widowiskowy maraton rezultatem 25:22.

 

W tej sytuacji podopieczni Hypera mogli już tylko walczyć o remis w całym spotkaniu. Niestety porażka na pierwszej mapie znacznie osłabiła ich zapał przez co na Cache wywalczyli zaledwie trzy rundy. Tym samym całe spotkanie zakończyło się wynikiem 2:0 dla Space Soldiers.

 

Mecz z HellRaisers stanowił już siódme spotkanie Kinguin rozgrywane w ramach ESL Pro League. Do tej pory reprezentanci polskiej formacji grali w kratkę. Jednego dnia wygrywali z faworyzowanym FaZe, aby dwie kolejki później przegrać z nieco słabszym mousesports.

 

Do pierwszej próby pokonania ANGE1'a i spółki doszło na mapie Train, gdzie znakomicie spisał się SZPERO. Niestety jego wysiłki spełzły na niczym, a HellRaisers w ogólnym rozrachunku okazało się mocniejsze. W pierwszym starciu tego wieczoru nasi rodacy ulegli swoim przeciwnikom. Po ostatniej rundzie tablica wyników wskazywała rezultat 16:9 na korzyść HellRaisers.

 

Podopieczni Loorda wciąż mieli szansę, aby odegrać się na mapie Cache. Do rewanżu podeszli zmotywowani i już od początku przejęli inicjatywę. Po stronie terrorystów Polacy sprawnie forsowali defensywę przeciwników i doprowadzili do kilkurundowej przewagi, którą sukcesywnie powiększali. Konfrontacja na Cache stanowiła teatr jednego aktora. Kinguin zwyciężyło oddając przeciwnikowi zaledwie sześć rund.

 

W ostatnim meczu tego wieczoru Kinguin podejmowało Flipsid3. Pierwszą mapą został Overpass, gdzie Polacy nawet na chwilę nie stracili kontroli dzięki czemu gładko pokonali przeciwnika 16:5. Na Cobblestonie Polacy przypieczętowali swoją dominację wygrywając 16:9.