"Pierwszy skok był niezły, ale w drugim czułem się tak, jakby ktoś mi włożył na plecy worek ziemniaków. Dzisiaj wiatr kręcił, trzeba było mieć szczęście, aby trafić na dobre warunki. Dlatego tak dobrze nie poszło jak chcieliśmy" - przyznał Żyła, który zajął dziewiąte miejsce.

 

Zapytany o problemy w locie, jakie miał Kamil Stoch, Żyła potwierdził, że takie przypadki, szczególnie podczas treningów, są dość częste.

 

"Kamil +złapał świdra+, narta mu poszła w dół. Dobrze, że nie odkręciło go całkiem, wtedy miałby o wiele większe problemy. W takich sytuacjach poziom adrenaliny skacze do góry, ale dla nas to nic nowego" - zaznaczył.

 

Na pytanie, czy na bieżąco śledzi klasyfikację cyklu Raw Air, skoczek stwierdził, że tego nie robi.

 

"Po co? Aby popłynąć...? To nie ma sensu, na razie trzeba skakać swoje, a z klasyfikacją turnieju zapoznam się po ostatnim konkursie w następną niedzielę w Vikersund" - podsumował z uśmiechem.