Trener gospodarzy Dariusz Wdowczyk musiał w związku z kontuzjami i pauzami za kartki wystawić mocno zmienioną linię defensywną. Gliwiczanie tydzień wcześniej wygrali we Wrocławiu ze Śląskiem 4:3, przerywając serię sześciu kolejnych porażek. Arka przyjechała do Gliwic po „domowej” porażce z Lechem Poznań 1:4 i z przewagą pięciu punktów nad rywalem.

Ci z kibiców, którzy spóźnili się na stadion kwadrans nie mieli czego żałować, bo absolutnie nic nie stracili. Na śliskiej, miejscami grząskiej murawie piłkarskich „fajerwerków” nie było.

W 16. minucie gliwiczanie wyszli z kontrą, ale zakończył ją zawstydzająco słabym uderzeniem Sasa Zivec. Był to jednak początek ciekawszej gry. W swojej kolejnej próbie słoweński pomocnik trafił w słupek bramki gdynian, a pierwsze pół godziny meczu skończyło się prowadzeniem Piasta. Do piłki zagranej w pole karne Arki doszedł Martin Bukata, zwiódł obrońców, bramkarza i było 1:0.

Goście od tego momentu przejęli inicjatywę, jednak jej efektem był tylko obroniony strzał Mateusza Szwocha.

Arka ofensywnie zaczęła też drugą część spotkania i szybko wyrównała. Obrońca Piasta Uros Korun sfaulował rozpędzonego Rafała Siemaszko, sędzia podyktował rzut karny pewnie wykorzystany przez Szwocha.

Gliwiccy kibice domagali się od swoich zawodników zwycięstwa. Podopieczni trenera Wdowczyka ruszyli do natarcia i ponowne prowadzenie mógł im dać Gerard Badia, którego strzał z trudem obronił bramkarz.

Przyjezdni też nie zamierzali się zadowolić remisem, na czym zyskał mecz. Po centrze Dariusza Formelli w polu karnym głowę „dołożył” Siemaszko i Jakub Szmatuła nie miał wiele do powiedzenia.

Szkoleniowiec Piast szybko zrobił dwie zmiany, które okazały się szczęśliwe. Maciej Jankowski zaraz po wejściu na boisko głową zamienił na wyrównującego gola dośrodkowanie Badii.

Wyrównanie dawało gwarancję ciekawej końcówki spotkania. Groźniejsze były w niej akcje Piasta. Gospodarzom brakowało jednak ich dokładnego zakończenia.

Gdynianie często ratowali się faulami, co skończyło się dla nich fatalnie. W 83. minucie po drugiej żółtej kartce boisko musiał opuścić Marcin Warcholak, a z rzutu wolnego po jego faulu do siatki trafił Badia. W doliczonym czasie czwartego gola dla Piasta mógł zdobyć Radosław Murawski, rywali uratowała poprzeczka.

Piast Gliwice - Arka Gdynia 3:2 (1:0)

Bramki: Bukata 30', Jankowski 69'-głową, Badia 84'-wolny - Szwoch 54'-karny, Siemaszko 66'-głową.

Żółte kartki: Korun, Zivec - Warcholak, Formella, Siemaszko.

Czerwona kartka (za drugą żółtą): Warcholak.

Piast Gliwice: Jakub Szmatuła - Bartosz Szeliga, Uros Korun, Aleksandar Sedlar, Marcin Flis - Gerard Badia, Radosław Murawski, Sasa Zivec (69' Maciej Jankowski), Stojan Vranjes, Martin Bukata (67' Michał Masłowski) - Michal Papadopulos.

Arka Gdynia: Konrad Jałocha - Damian Zbozień, Michał Marcjanik, Przemysław Stolc, Marcin Warcholak - Marcus Vinicius (62' Miroslav Bożok), Yannick Kakoko, Mateusz Szwoch, Adam Marciniak (46' Przemysław Trytko), Dariusz Formella - Rafał Siemaszko (78' Michał Nalepa).

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).