Jak informuje irishtimes.com, w sobotę przed meczem z Drogheda United McBride miał narzekać na samopoczucie, lecz mimo to spędził na boisku pełne 90 minut. Jego drużyna wygrała 4:0 i odniosła tym samym czwarte zwycięstwo z rzędu. Obecnie plasuje się na drugiej lokacie, chociaż rozegrała jedno spotkanie mniej niż liderujące Cork City. Po meczu obrońca nadal czuł się źle, w związku z czym udał się bezpośrednio do swojego domu, leżącego w Bluebell Hill Gardens, niedaleko Brandywell Stadium. Wieczorem został znaleziony martwy we własnym łóżku.

McBride był popularną figurą w drużynie z Londonderry, o czym świadczy fakt, że został jej kapitanem. Przed sezonem klub przedłużył z nim umowę.

Jego śmierć nadeszła niespodziewanie i jest szokiem dla klubowych kolegów i kibiców, którzy tłumnie zgromadzili się wokół jego posesji, w celu oddania hołdu zmarłemu.

 

Ubolewanie spowodowane śmiercią piłkarza wyraził również prezydent Irlandii Michael D. Higgins.

 

"Razem ze wszystkimi, którzy wspierają irlandzki futbol, wyrażam mój najgłębszy smutek oraz składam kondolencje rodzinie Kapitana Ryana McBride'a" - napisał w tweecie prezydent.