Rekord świata ustanowił Norweg Robert Johansson, lądując na 252 metrze, jednak nie cieszył się zbyt długo swoim osiągnięciem, bowiem 30 minut poźniej przegonił go Sfetan Kraft, oddając skok długości 253,5 metra!

 

- Po takim locie czuje się tylko szaleństwo. To ogromna dawka adrenaliny. Po wyjściu z progu wiedziałem, że będzie to wspaniały skok. Poczułem, że to moja szansa. Potem już tylko myślałem, że muszę to ustać - powiedział Stefan Kraft w wywiadzie z laola1.at.

 

Próba ta nie zakończyła się upadkiem, jednak po skoku poddano wątpliwościom czy nie podparł się przy lądowaniu. Nawet oglądając powtórki w zwolnionym tempie, nie dają one wyjaśnienia tej sytuacji.

 

Również komentatorzy bili się z myślami "Czy on to podparł czy nie?(...) Z tego ujęcia to nic nie widzimy, ale chyba przysiadł (...) Na kombinezonie śladu nie było (...) Przysiadł, moim zdaniem był kontakt, ale na 100% tego nie mogę powiedzieć" - mówili na zmianę komentatorzy bezpośrednio po oddanym skoku lidera Pucharu Świata.

 

Sam skoczek nie wie, co się do końca stało - Poczułem, że czegoś dotknąłem. Wierzę, że była to narta. Kombinezon był zupełnie suchy - powiedział.

 

Austriak zwyciężył pierwsze w historii Raw Air i utrzymuje pozycję lidera w Pucharze Świata. Do końca sezonu zostały już tylko dwa konkursy, w których Kamil Stoch ma jeszcze realne szanse wyprzedzić Stefana Krafta.