Adam Sławiński: Czujesz się debiutantem na tym zgrupowaniu?

Bartosz Kapustka: Można powiedzieć, że tak, chociaż raz już byłem na zgrupowaniu młodzieżowej reprezentacji u trenera Dorny. Wcześniej też dostawałem powołania do kadry U-18 czy U-19. W każdym razie dla mnie to jest coś nowego.

Jesteś tutaj jako jeden z piłkarzy, którzy grali na dorosłym Euro i dla Ciebie Euro U-21 nie powinno być straszne...

Myślę, że to jest zupełnie nowa przygoda. Euro 2016 było dużym doświadczeniem, ale ta nachodząca impreza może być jeszcze większym, jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli i będę robił to co potrafię. Mam nadzieję, że osiągniemy cel, który sobie zakładamy.

Jak w tym momencie wygląda atmosfera, sytuacja w Leicester? Doszło przecież do zmiany trenera, awansowaliście do 1/4 finału LM...

Teraz atmosfera zdecydowanie się zmieniła. Cztery mecze i cztery zwycięstwa, a wcześniej różnie to bywało. Czasami tak w piłce jest, że musi nastąpić zmiana trenera, która pociągnie zespół.

Mam wrażenie, że bliszy kontakt mieliście z trenerem Shakespearem niż z Ranierim. Włoch to był typowy menadżer, z którym rzadziej rozmawialiście...

Z trenerem Ranierim także można było porozmawiać na różne tematy. Jeżeli ktoś miał jakiś problem i chciał się poradzić, to na pewno był na to otwarty. Nowy trener jest bardzo uśmiechniętym człowiem, otwartym na rozmowę, każdy z zawodników ma z nim świetny kontakt.

Myślisz, że ME U-21 będą takim turniejem, który pozwoli Ci odejść na wypożyczenie do innego klubu, w którym miałbyś więcej szans na grę?

Kiedy dostaję szansę to muszę pokazać się z jak najlepszej strony - tak podchodzę do każdego meczu. Każdy z nas jest profesjonalistą i chce wyglądać jak najlepiej. Przede wszystkim reprezentujemy swój kraj i nie ma nic lepszego niż gra dla swojej reprezentacji, kiedy wychodzi się na murawę i słyszy hymn narodowy. Kto tego doświadczył, to wie jakie to jest ważne.

Cały wywiad w załączonym materiale wideo.