To nie pierwszy raz, kiedy Leo nie kontroluje swojego zachowania. Po pamiętnym  pierwszym półfinałowym spotkaniu Real Madryt – FC Barcelona w Pucharze Króla, wtargnął do szatni i bez skrupułów wydarł się na Aitorę Karankę  "Zamknij się, na co się, k***a, patrzysz, lalko Mourinho!". Na tym jednak nie skończył tamtejszego wieczoru, obraził również Josego Callejona wyzywając go od głupków.

 

Z ust najlepszego piłkarza na świecie padały już różne słowa m.in. „Spadaj frajerze” – wykrzyczane do Paula Lopeza, bramkarza Espanyolu. Nie wytrzymał presji także w spotkaniu Barcelony z AS Romą, kiedy to rzucił się na obrońcę "Rzymian". Szykanował też swoich młodszych i słabszych kolegów z drużyny, wyraźnie zaznaczając swoją pozycję. Do pracy sędziów również miał wcześniej zarzuty. Zdobywca złotej piłki nie raz wszczynał kłótnie z arbitrami, jego zdaniem słuszne, za fatalne sędziowanie.

 

Także w ostatnim spotkaniu eliminacji do mistrzostw świata 2018 Argentyna- Chile nie krył swoich emocji. Choć na boisku spisał się świetnie, strzelając zwycięskiego gola, obraz dobrego chłopca prysł chwilę później. Już w trakcie meczu obraził sędziego asystenta, a po ostatnim gwizdku nadal miał pretensje do bocznego arbitra i nie podał mu ręki. Choć nie odnotowano tego incydentu bezpośrednio po spotkaniu, informacja o chamskim zachowaniu Leo Messiego znalazła się w protokole dzień później. Całe zajście zostało nagrane przez kamery telewizyjne.

 

- Ta decyzja jest zgodna z wcześniejszymi orzeczeniami Komitetu Dyscyplinarnego FIFA dotyczącymi podobnych przypadków - napisano w uzasadnieniu.

 

Najlepszy piłkarz na świecie nie wystąpi w kolejnych rozgrywkach eliminacji mistrzostw świata z Urugwajem, Wenezuelą i Peru. Do tego otrzymał karę grzywny w wysokości 10 tys. franków szwajcarskich, aczkolwiek od tej decyzji zawodnik będzie się odwoływał.