Najwięcej w kontekście tego półfinału mówiło się oczywiście o Marcinie Robaku, który grał tu i tu i który w starciach Lecha z Pogonią zdobył już 11 bramek. Wszyscy chyba pamiętamy mecz z 21 lutego 2014 roku, kiedy Robak strzelił pięć goli, a Pogoń rozgromiła Lecha 5:1. W pierwszym meczu półfinału 34-latek wszedł jednak na boisko dopiero w 74. minucie i prochu już nie wymyślił. Czy w Szczecinie odegra większą rolę?

- Mamy trzy bramki przewagi, ale to nie oznacza, że na pewno awansujemy dalej. W Szczecinie musimy potwierdzić, że zasługujemy na finał - mówi sam zainteresowany. - Nie jest tak, że jesteśmy przekonani o awansie. Czeka nas przecież ciężki mecz. Musimy udowodnić, że zwycięstwo 3:0 w pierwszym spotkaniu nie było przypadkowe - przytakuje słowom Robaka Jan Bednarek.

To już trzeci raz z rzędu, gdy Lech melduje się w półfinale Pucharu Polski. W sezonach 2014/15 i 2015/16 "Kolejorz" zawsze wychodził z tych batalii zwycięsko, ale za to w finałach - oba z Legią Warszawa - zawsze przegrywał. Tym razem jednak "Wojskowi" odpadli już w 1/16 finału z Górnikiem Zabrze. Wydaje się więc, że Lech nie ma w tym roku godnej konkurencji. W finale czeka wszak Arka Gdynia.

Transmisja meczu Pogoń Szczecin - Lech Poznań od godz. 20:30 w Polsacie Sport Extra. Komentują Tomasz Włodarczyk i Waldemar Prusik.