Inne

Dziennikarz Polsatu Sport trenował z polskimi...

Robert Małolepszy: W najbliższą sobotę zmierzycie się  z Holandią. Na co zwrócicie wraz z drużyną szczególną uwagę, jeśli chodzi o ich grę?

Blikkies Groenewald: Oglądałem ich mecz przeciwko Szwajcarii i zrobili na mnie duże wrażenie. Zagrali bardzo dobrze, mają doświadczony sztab trenerski, świetnie rozprowadzają piłkę w ataku i mają kilku naprawdę utalentowanych zawodników, ale myślę, że możemy z nimi wygrać, jeśli ograniczymy im dostęp do piłki. To my musimy być częściej w jej posiadaniu. Wtedy mamy naprawdę duże szanse, by ich pokonać.

Czy uważasz, że kluczem do pokonania Holendrów będzie formacja młyna?

Jestem tego pewny, ale dużo zależy od kontuzji, które niestety pojawiły się w ostatnich dniach w naszej drużynie. Radek Bysewski walczy z czasem i mam nadzieję, że będzie w stu procentach sprawny na mecz. Jeśli nie, możemy mieć kłopoty, ponieważ to nasz ostatni prawy filar. Mamy zdolnego, młodego zmiennika, który nawet podczas tego obozu zrobił znaczące postępy, ale obawiam się o niego w starciu z taką drużyną jak Holandia. Radek jest bardzo doświadczonym rugbistą i wiem, że jeśli będzie mógł zagrać, to wykorzystamy naszą przewagę fizyczną w młynie oraz taktykę, którą przygotowaliśmy.

Skoro mówimy już o kontuzjach, czy możesz pokrótce powiedzieć, jak wygląda sytuacja w polskim obozie?

Patryk Reksulak złapał kontuzję i niestety musieliśmy odesłać go do domu. Po czterech minutach pierwszego treningu kostkę skręcił również Piotr Karpiński I, a Mateusz Lament ma problem z łydką. Ta ostatnia informacja jest najbardziej niepokojąca, ponieważ zostało nam tylko sześciu graczy tyłów, więc jeśli zawodnik Pogoni nie dojdzie do siebie, będziemy mieć tylko dwóch zmienników do ataku na ławce rezerwowych. A to bardzo niedobrze. Próbowaliśmy ściągnąć czterech innych rugbistów, ale niestety żaden z nich nie mógł dołączyć do kadry z powodu kontuzji lub spraw personalnych. Mimo to, mam ogromne zaufanie do tych chłopaków. Przez ostatnie trzy dni naprawdę ciężko pracowaliśmy i wszyscy bardzo pozytywnie reagują, uczą się i robią postępy. Więc wierzę, że i tak sobie poradzą.

Czyli, bez względu na osłabienia, jesteś przekonany, że ta drużyna zaprezentuje się z dobrej strony?

Zdecydowanie. Wystarczy popatrzeć na podejście tych zawodników, które każdego dnia zmienia się, a przede wszystkim zmierza we właściwym kierunku. To pozwala mi wierzyć, że poradzą sobie z najbliższą przeszkodą i kolejnymi w przyszłości.

Czy uważasz, że to podejście i nastawienie zawodników, jest jedną z najmocniejszych stron naszej reprezentacji?

Zacznę od tego, że zmiana, jakiej tu dokonujemy, biorąc pod uwagę całe polskie rugby, jest bardzo znacząca. Wszyscy zawodnicy, którzy są objęci szkoleniem kadrowym zaczynają rozumieć po co to robimy. Widzą efekty. Widzą, że grają zdecydowanie lepiej niż w przeszłości i w ten sposób wpływają na innych graczy, rozprzestrzeniając pozytywną zmianę. Dotyczy to wszystkich, bo nawet członkowie Związku oraz cała management, który organizuje obozy zmienił nieco swoje myślenie. Wszyscy są bardziej optymistyczni, kiedy rozmawiamy o czekającej nas drodze i planie, który chcemy realizować.

Wynika z tego, że lepszą i bardziej budującą atmosferę trudno sobie wyobrazić?

Atmosfera podczas zgrupowania jest bardzo pozytywna. Wszyscy szybko podchwytują nastawienie zawodników, które można streścić krótko: zachowujemy się jak profesjonaliści, mimo że wciąż jesteśmy amatorami. Chcemy mieć profesjonalne podejście i nie być, tylko uczestniczyć. Chcemy być poważnymi konkurentami dla naszych przeciwników. Takie nastawienie, to element, który bardzo mi się podoba w polskiej drużynie.

Jakie są w takim razie największe wyzwania, jakie czekają naszą drużynę narodową w nadchodzących tygodniach i miesiącach?

Po sobotnim pojedynku pozostanie nam już tylko jeden mecz, który zakończy rywalizację w Rugby Europe Trophy. W sierpniu chcemy powrócić do pracy nad budowaniem drużyny. Będziemy wówczas mieć za sobą już rok współpracy, więc na bazie zdobytych w tym czasie informacji, będziemy mogli wprowadzić zmiany w programie. Ten sam program chcemy zastosować w szkoleniu kadr U16, U18 i U20, abyśmy w 2018 i 2019 roku mieli zupełnie nową drużynę. W mojej pracy opieram się o pięcioletni plan, który ma zaowocować tym, że kiedy w 2019 roku zawodnicy z kadry U20 zapukają do drzwi pierwszej reprezentacji, będą mieli już za sobą trzy lub cztery lata spójnego i opracowanego przez nas planu budowania siły i wytrzymałości na siłowni. Trening kondycyjny i trening dedykowany musi być zgodny na każdym poziomie i trenerzy kadr młodzieżowych powoli zaczynają iść w tym kierunku. Na tym etapie, to bardzo motywujące dla nas wszystkich, ale pamiętajmy, że wciąż jesteśmy bardzo daleko od miejsca, w którym rzeczywiście chcemy się znaleźć. Cieszy jednak pozytywna zmiana - ruch we właściwym kierunku. Myślę, że w tej chwili nic nas nie zatrzyma przed zrobieniem kolejnego kroku. Coraz więcej ludzi wierzy w to co robimy i pozytywnie wypowiada się o zmianie, którą wprowadzamy.

Zmiana zachodzi więc zarówno na poziomie mentalnym, jak i przygotowań fizycznych. Co w takim razie jest następnym punktem na Twojej liście, który najbardziej chciałbyś odkreślić, jako „wykonany”?

Pierwsza rzecz, którą mogę wymienić, to potrzeba pracy ze stałą grupą zawodników. Nie powinno być sytuacji, kiedy na każde zgrupowanie przyjeżdża grupa która w 30, 40, czy nawet 50 procentach różni się od poprzedniej. To dość ogólna sprawa, ale  w naszych warunkach niezwykle istotna. Choćby na tym zgrupowaniu, wycisnęliśmy z zawodników bardzo wiele. Czwartek był już nieco spokojniejszy, ale w trzy dni odbyliśmy dwanaście sesji treningowych! Podczas gdy większość z nich nie ćwiczy tyle razy w przeciągu tygodnia! Jednocześnie trener musi bardzo dbać o swoich zawodników, dlatego skróciłem zgrupowanie i treningi zaczęliśmy we wtorek, by wszyscy mieli szansę zregenerować się po sobotnio-niedzielnych meczach ligowych. Dlatego kontuzje, które przydarzyły się podczas przygotowań martwią mnie i dają powód do zastanowienia. Oczywiście nie jesteśmy maszynami, więc tym bardziej muszę podkreślić jak wielki podziw żywię dla tej drużyny. Nie znam drugiej takiej na świecie, która przeszłaby przez tak ciężki program treningowy z tak fantastycznym nastawieniem. To nie do uwierzenia, jaki oni mają etos pracy!

W kadrze jest kilku zawodników z Francji, którzy mają polskie korzenie. Jak wiele wnoszą oni do naszej reprezentacji?

 

Podczas tego zgrupowania dołączył do nas Jonathan Michalak i chciałbym, żebyś zobaczył, jak przyjęła go drużyna. Jak wprowadzili do grupy, jak mu pomagali, uczyli i tłumaczyli co się wokół niego dzieje. Kiedy rozmawiałem z nim w środę po trzeciej sesji powiedział mi: „Blikkies, wiem już wszystko co potrzebne, żeby zagrać na 100 procent swoich możliwości” i nie chodziło mu tylko o sferę sportową, ale nastawienie całego zespołu, którym zdążył już przesiąknąć. Dlatego, nie będę już nigdy akceptował dojeżdżania na zgrupowania kadry w połowie. Wszyscy zawodnicy pracują bardzo ciężko od pierwszego dnia, więc jeśli stracisz tylko dwie sesje, to zostajesz daleko w tyle. Nie ma szans, żebyś wszystko zrozumiał. To działa na niekorzyść spóźnionego zawodnika, ale jest jeszcze gorsze dla całej drużyny. Bo podczas, gdy kiedy wszyscy gładko wykonują dany element, jedno ogniwo wprowadzające chaos, może pociągnąć cały zespół krok do tyłu… Na szczęście większość zawodników zaczyna rozumieć, że takie zachowanie jest nie fair  w stosunku do drużyny. Dlatego w sytuacji, kiedy mamy problem z kontuzjami, wolę trzymać się składu, który mamy i zadbać, by motywacja i duch w drużynie został na wysokim poziomie, niż sprowadzić dwóch graczy, którzy nie odnajdą się w zespole.

W kadrze są też zawodnicy, którzy wyjechali do Francji, by grać w tamtejszej lidze na kontraktach, ale niestety kluby nie zawsze chcą ich wypuszczać na mecze reprezentacji. Myślisz, że jest szansa na zmianę, czy w przyszłości będziemy musieli stawiać głównie na graczy z Polski?

Z pewnością będziemy starali się porozmawiać z tymi klubami, ponieważ w całym sezonie mamy zaledwie pięć bardzo ważnych meczów w Rugby Europe Trophy. Postaramy się więc wypracować z nimi model współpracy, który pozwoli nam korzystać z talentu tych graczy. Jeśli będziemy mogli ich ściągnąć, drużyna na pewno zyska na wartości, ale muszą być dostępni od początku zgrupowania. Jeśli to się nie uda, będziemy robić to co teraz, czyli pracować z dostępnymi zawodnikami, którzy jak już podkreślałem są bardzo zaangażowani i ciężko pracują, aby być lepszymi rugbistami.

Podsumowując, jak długa droga czeka polskie rugby, by wspiąć się na wyższy poziom rozgrywek, a potem robić stałe postępy i stać się równorzędnym przeciwnikiem choćby dla takich drużyn, jak Gruzja, czy Rumunia?

To jest długa historia, ale postaram się ją maksymalnie streścić. Wprowadzenie spójnego programu kondycyjnego – pracy na siłowni – dla zawodników od 16. roku życia, aż do seniora jest podstawowym wymaganiem. Musi ono toczyć się nie tylko na poziomie kadry, ale również klubowym. To, czy przynosi efekty, zostanie przetestowane na arenie międzynarodowej w meczach reprezentacji wszystkich szczebli. Kolejną sprawą jest zbudowanie kultury ambicji w całym polskim rugby, tak byśmy mogli wspólnie awansować w światowym rankingu. To bardzo ważne. W zeszłym roku zrobiliśmy największy skok pośród wszystkich sklasyfikowanych krajów. Musimy dążyć do takich właśnie wyników. Trzecia rzecz – należy szkolić trenerów, tak by wszyscy obierali ten sam kierunek w pracy ze swoimi podopiecznymi. Miałem już trochę zajęć z polskimi szkoleniowcami i widziałem pozytywne nastawienie, ale teraz musimy poświęcić temu elementowi więcej uwagi. Skupić się na specjalizacji dla rozwoju talentów, które są w tym kraju. Powinny zostać powołane komórki, które będą skupiać się na konkretnych pozycjach i pomagać zawodnikom robić postępy w obrębie swojej roli na boisku. Zauważyłem, że w Polsce zawodnicy potrafią z meczu na mecz zmieniać pozycje i to jest nieakceptowalne. Dobry zawodnik może oczywiście zagrać na każdej pozycji, ale naprzeciwko niego stanie specjalista i to zawsze on będzie górą. Bo dąży do mistrzostwa w swoim wąskim przedziale. Musimy więc wykształcić specjalistów, a nie myśleć o tym jak najlepiej wykorzystać dobrych graczy, jakich mamy do dyspozycji. Jeżeli to zrobimy, wykonamy ogromny krok do przodu.

 

Transmisja spotkania Polska - Holandia w sobotę w Polsacie Sport Extra od godz. 18:00.