Boonen odniósł łącznie 114 zwycięstw w zawodowym peletonie. Najważniejsze z nich to tytuł mistrza świata w 2005 roku w Madrycie, cztery triumfy w Paryż-Roubaix (2005, 2008, 2009, 2012), trzy w Dookoła Flandrii i sześć wygranych etapów w Tour de France. W ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Dausze zdobył brązowy medal.

 

Karierę rozpoczynał w... Tour de Pologne w 2000 roku. "Ten wyścig wspominam z sentymentem, bo był to mój debiut w imprezie wieloetapowej. Jeszcze nie byłem pełnoprawnym zawodowcem, ale stażystą w ekipie US Postal. Miałem wtedy 19 lat. Pamiętam, że był wrzesień, pogoda brzydka, etapy bardzo długie, a wyścigu nie ukończyłem. Teraz kolory się zmieniły, jest piękne lato. Wielu kolarzy, w tym ja, przygotowuje się tutaj do hiszpańskiej Vuelty" - mówił w rozmowie z PAP w sierpniu 2011 roku w Zakopanem, gdy w Polsce startował po raz drugi.

 

Pod względem liczby zwycięstw w Paryż-Roubaix 36-letni Boonen dzieli rekord z mistrzem z lat siedemdziesiątych XX wieku, swoim rodakiem Rogerem De Vlaeminckiem. W ubiegłym roku miał szansę zostać samodzielnym rekordzistą, ale na finiszu był drugi, przegrywając ze... starszym od siebie Australijczykiem Mathew Haymanem, który osiągnął wówczas życiowy sukces.

 

Wyścig nie bez powodu jest nazywany "Piekłem Północy". Trasa z Compiegne do Roubaix liczy 257 km, z czego ponad 55 km to odcinki bruku. Wręczana zwycięzcy kostka brukowa należy do najbardziej pożądanych trofeów kolarskich.

 

Klasyk jest organizowany od 1896 roku. W niedzielę odbędzie się jego 115. edycja.

 

Paryż-Roubaix uważa się za najtrudniejszy z wyścigów klasycznych. Część trasy prowadzi po "kocich łbach", brukowanych odcinkach w miasteczkach i wśród polnych dróg północnej Francji. Zawodnicy startują ze wzmocnionymi łańcuchami i kołami, smarują się specjalnymi maściami chroniącymi przy upadkach. Gdy pada, a w przeszłości deszcz często towarzyszył kolarzom, dojeżdżają do mety potwornie umorusani. Finisz znajduje się na betonowym torze kolarskim w Roubaix, miasteczku na granicy Francji z Belgią.

 

Koszmarem Paryż-Roubaix są defekty. Zawodnicy modlą się, by ich uniknąć, ponieważ np. wymiana koła na wąziutkich drogach, gdzie wozy techniczne mają ogromne problemy z wyprzedzaniem, może zabrać sporo czasu. Awaria sprzętu przeważnie eliminuje z wyścigu.

 

Polscy kolarze nigdy jeszcze nie finiszowali na welodromie w Roubaix w pierwszej dziesiątce. Najwyższe - 14. miejsce - zajęli Joachim Halupczok w 1990 i Zbigniew Spruch w 1999 roku.

 

W tegorocznej edycji z Polaków pojadą debiutujący w tej imprezie Łukasz Wiśniowski (Sky) oraz Maciej Bodnar (Bora-Hansgrohe), wielokrotny uczestnik Paryż-Roubaix, który tradycyjnie będzie wspierać swojego kolegę z drużyny, mistrza świata Słowaka Petera Sagana.