Łukasz Kadziewicz: Kiedy w 2013 roku wygrywałeś Ligę Mistrzów, miałeś świadomość, że to jeszcze nie koniec i przed Tobą kolejne wielkie sukcesy?

 

Siergiej Tietiuchin: 2013 był dla mnie bardzo dobry - z zespołem zwyciężyłem w Lidze Mistrzów oraz zdobyliśmy klubowe mistrzostwo świata. Po tych wielkich sukcesach gdzieś w głowie pojawiła się myśl, że to jest ten moment. Jeśli mam kończyć, to właśnie w chwili, w której osiągnąłem sukces. Poszedłem do naszego szefa, Giennadija Szypulina, aby porozmawiać na ten temat, ale nie zastałem go tego dnia w klubie. Wróciłem do domu, przemyślałem to jeszcze raz i doszedłem do wniosku, że warto dalej się rozwijać. Postanowiłem kontynuować karierę sportową. Zawsze staram się grać na sto procent i wygrywać.

 

Wszyscy z którymi współtworzyłeś  piękną historię siatkówki, m. in. Giba, Papi, Bernardi, zakończyli swoje kariery. Jakie to uczucie być przykładem dla młodszych zawodników?

 

Kocham siatkówkę, to jest całe moje życie! Uwielbiam swoich rywali, lubię atmosferę szatni, być razem z drużyną. Smutno mi patrzeć jak moi rówieśnicy kończą ze sportem, zmieniają swoje życie, stają się zupełnie innymi ludźmi. Prędzej czy później ten dzień przyjdzie i dla mnie, ale to jeszcze nie jest ten moment. Nie do końca wiem, czym miałbym się zająć po zejściu z parkietów. W Rosji jest wielu utalentowanych siatkarzy, mam też trzech synów i wychodząc na boisko mam świadomość, że powinienem być dla nich przykładem, jak człowiek odnosi się do sportu.

 

Odnoszę wrażenie, że w ostatnich sezonach rosyjska siatkówka jest w lekkim kryzysie. Jak sądzisz, czy w takich zespołach jak Kazań czy Biełgorod nadal jest potencjał, aby wygrywać najważniejsze turnieje? Czy reprezentację Rosji na mistrzostwach Europy w Polsce będzie można zaliczyć do faworytów imprezy?

 

Po zdobyciu w 2012 roku złota olimpijskiego miałem nadzieję, że w Rosji będzie wielki rozkwit siatkówki. Jednak w tym okresie popełniono wiele błędów, coś poszło nie tak, skoro musiałem pomóc drużynie na igrzyskach w Rio de Janeiro. Jest u nas ogromny potencjał ludzki, pojawiają się ogromne talenty, które muszą ciężko pracować. Trzeba dać im szansę, aby do następnych igrzysk olimpijskich nabrali jakości sportowej. Jeśli chodzi o kluby mamy pięć, sześć zespołów, które pokazują na arenie międzynarodowej rosyjską siatkówkę. Drużyny takie jak Biełogorie, Zenit Kazań czy Dynamo Moskwa mają to coś, a przede wszystkim dobrych siatkarzy z Rosji oraz obcokrajowców.

 

Cała rozmowa z Siergiejem Tietiuchinem w załączonym materiale wideo.