Najważniejszą wiadomością przed piątym decydującym meczem CCC ze Ślęzą była kontuzja Jamierry Faulkner. Rozgrywająca i liderka zespołu z Polkowic problemy ze zdrowiem miała już podczas czwartego starcia. Mimo wszystko w środę pojawiła się we Wrocławiu, ale kiedy przed samym spotkaniem wyszła z szatni w cywilnym ubraniu i siadła na ławce rezerwowych, jasne było, że nie pojawi się na boisku.

 

Mimo braku swojej liderki, polkowiczanki świetnie sobie radziły. W ataku dobrze spisywały się Magdalena Leciejewska oraz Weronika Gajda, ale CCC przede wszystkim bardzo dobrze bronił. Dzięki agresywnej obronie po pięciu minutach drugiej kwarty przyjezdne prowadziły 27:18. Do tego momentu Ślęza w tej części spotkania zdobyła zaledwie dwa punkty. Wrocławianki w końcu się odblokowały, ale na długą przerwę schodziły przegrywając 25:29.

 

W kolejnych fragmentach gry nadal lepiej spisywały się polkowiczanki, które po pięciu minutach trzeciej kwarty prowadziły już 42:32. Ślęza miała w dalszym ciągu ogromne problemy z agresywną defensywą rywalek i wypracowaniem sobie czystych pozycji rzutowych. A jak już takie były, to podopieczne trenera Arkadiusza Rusina pudłowały. Zupełnie niewidoczna była liderka wrocławskiego zespołu Sharnee Zoll.

 

Wrocławianki od pewnego momentu zaczęły bronić na całym boisku, ale przyniosło to odwrotny efekt, bo mądrze rozgrywające akcje przyjezdne zdobywały łatwo punkty i prowadziły już 52:39. W ostatniej kwarcie Ślęza musiała odrobić dziesięć punktów (44:54). Udało się w ciągu sześciu minut za sprawą niesamowitej Marissy Kastanek. Amerykanka rzucała jak natchniona i to po jej rzutach osobistych Ślęza wyszła na prowadzenie 59:58.

 

„Trudno powiedzieć, co się takiego stało, bo gdyby CCC trafiło z trzy, cztery rzuty, byłoby inaczej. Coś podobnego przeżyliśmy w trzecim meczu, kiedy też prowadziliśmy 10 punktami i straciliśmy tę przewagę” – ocenił Rusin.

 

Taki wynik utrzymywał się przez ponad dwie minuty, bo żadna z drużyn nie potrafiła trafić do kosza. Udało się w końcu nikomu innemu jak Kastanek i to za „trzy” (62:58). W tym momencie w hali nikt już nie siedział i panował ogromny tumult. Przy stanie 62:59 Amerykanka znowu trafiła za trzy punkty i w tym momencie było już praktycznie jasne, kto zagra w finale, bo zawodniczki CCC wyraźnie były już zrezygnowane i pogodzone z losem.

 

„Do czwartej kwarty graliśmy bardzo dobrze. Później nasza gra się posypała i teraz zostały nam mecze o brązowy medal. Gratuluję zespołowi z Wrocławia” – powiedział smutny po spotkaniu trener CCC Słowak Maros Kovacik.

 

Rusin natomiast zwrócił uwagę, że wszystkie pięć meczów miało nieprawdopodobny przebieg i były bardzo dramatyczne. „Stworzyliśmy z Polkowicami pięć niesamowitych widowisk. Bohaterką była Marisa, ale to cały zespół pracował na to, że ona trafiała. Świetne zawody zagrała też Zuza Sklepowicz. Niektórym natomiast dzisiaj mecz nie wyszedł, ale w ostatniej kwarcie pokazały dziewczyny, że w sporcie dopóki nie ma końca meczu, nic nie jest jeszcze stracone” – podsumował szkoleniowiec Ślęzy.

 

W podobnym tonie wypowiedziała się Kastanek, której z trybun kibicowała mama. „W czwartej kwarcie wróciłyśmy do gry i teraz zagramy w finale. To nie jest tak, że sama wygrałam to spotkanie. Cały zespół pracował na to zwycięstwo i każda z dziewczyn miała w tym udział. Pokazałyśmy, że mamy charakter i się nie poddajemy” – powiedziała Amerykanka.

 

W finale Ślęza zagra z Wisłą, a CCC o brąz zmierzy się z Artego.

 

Czwarty mecz półfinałowy:

 

Ślęza Wrocław – CCC Polkowice 67:59 (16:18, 9:11, 19:25, 23:5)

 

Punkty:

 

Ślęza: Marissa Kastanek 34, Zuzanna Sklepowicz 12, Sharnee Zoll 5, Agnieszka Kaczmarczyk 5, Katerina Rymarenko 3, Kourtney Treffers 3, Nikki Greene 3, Agnieszka Majewska 2, Magdalena Koperwas 0, Agnieszka Skobel 0.

CCC: Isabelle Harrison 14, Magdalena Leciejewska 12, Angelika Stankiewicz 8, Weronika Gajda 8, Marija Rezan 5, Walerija Musina 4, Mariona Ortiz 4, Marta Urbaniak 4, Raisa Musina 0.

 

Stan rywalizacji play off (do trzech zwycięstw): 3-2 dla Ślęzy. Awans do finału: Ślęza Wrocław.