Lechici w trzech ostatnich meczach zdobyli tylko dwa punkty i czołówka im trochę uciekła. W niedzielę w hitowym pojedynku ulegli Legii Warszawa 1:2, choć na osiem minut przed końcem strzelili bramkę na 1:0. Decydującego gola stracili w czwartej minucie doliczonego czasu gry.

 

"Po meczu z Legią byliśmy źli, sfrustrowani. Jak przegrywasz mecz w takich okolicznościach, to ciężko jest to zaakceptować. Ale w tym tygodniu widziałem swoją drużynę bardzo zmotywowaną, w której było widać chęć rewanżu. Ta okazja nam się wkrótce zdarzy, ale teraz musimy skoncentrować się na naszym najbliższym przeciwniku" - przyznał Bjelica na konferencji prasowej.

 

A najbliższym rywalem będzie siódma w tabeli Wisła Płock, która wciąż nie może być pewna zakwalifikowania się do grupy mistrzowskiej. Lech nigdy dotąd nie wygrał ligowego spotkania w Płocku.

 

"To jest jeszcze jedna motywacja, by odnieść zwycięstwo. Nie myślę jednak o tym, co było 10 lat wcześniej czy jeszcze dawniej. Ważna jest nasza forma, jaką pokażemy jutro. Wiemy wszystko o rywalu, to bardzo skuteczny zespół, wygrał dwa ostatnie mecze. Natomiast my jak zawsze skupiamy się przede wszystkim na sobie" - dodał chorwacki szkoleniowiec.

 

Lech w Płocku prawdopodobnie zagra bez Szymona Pawłowskiego, który w meczu z Legią doznał kontuzji. Jednym z kandydatów do zastąpienia skrzydłowego jest Mihai Radut. Rumuński piłkarz często pojawia się na boisku, ale zwykle dopiero pod koniec spotkania.

 

"Jestem bardzo zadowolony z Mihaia. Może nie zagrał dotąd zbyt wiele, ale jak się pojawiał na boisku, to pokazywał się z dobrej strony. Po meczu w Szczecinie, gdzie zagraliśmy bardzo słabo, to do niego akurat nie miałem pretensji. Radut jest jedną z alternatyw zastąpienia Pawłowskiego. To dość uniwersalny zawodnik, może występować na czterech pozycjach, dlatego go ściągnęliśmy do Poznania" - wyjaśnił Bjelica.

 

Sam zawodnik też liczy, że wkrótce będzie mógł zagrać więcej minut.

 

"Po przyjściu do Lecha złapałem kontuzję i potrzebowałem trochę czasu, by dojść do siebie. Teraz już jestem w pełnej dyspozycji. To, co pokazuje na boisku, to nie jest moje maksimum możliwości. Muszę jeszcze zaadaptować do gry w Lechu. Jak każdy zawodnik, chciałbym grać jak najwięcej, ale ta decyzja należy do trenera. Liczę, że dostanę więcej minut i wtedy pokażę, na co mnie stać" - przyznał Rumun.