Piłka nożna

VAR pomoże sędziom w finale Pucharu...

Video Assistant Referees – VAR, znajduje się w fazie studiów. Ba, od nowego sezonu kilka potężnych lig wprowadzi ten system rekomendowany przez IFAB, czyli Międzynarodową Radę Piłkarską (ciało, które decyduje o przepisach gry w piłkę nożną od końca XIX wieku, którym są przedstawiciele FIFA – czterech, a także po jednym Anglii, Szkocji, Walii i Irlandii Północnej). Jest pilna potrzeba wprowadzenia VAR – szczególnie w Champions League. Aby nie zwariować w wyniku kolejnych błędów, które kładą się cieniem na obecnym sezonie.

VAR już pomógł na Stade de France

Że VAR potrafi skutecznie pomóc przekonało towarzyskie spotkanie Francja – Hiszpania w końcu marca. Niemiecki sędzia Felix Zwayer rozstrzygnął dwie sytuacje z pomocą obrazu wideo, który przeglądał zespół kierowany przez Tobiasa Stielera (IFAB zaleca, aby przy obsłudze systemu pracowało przynajmniej dwóch sędziów i technik). Zwayer najpierw nie uznał bramki dla Francji na 1:0, po strzale Antoine'a Griezmanna, który był na minimalnym spalonym. Minimalnym, ale możliwym do wychwycenia w telewizyjnej powtórce. Później przy wyniku 1:0 dla Hiszpanii, padł gol na 2:0. Asystent Zwayera chorągiewką zasygnalizował pozycję spaloną. Sędzia główny poczekał na analizę wideo, z której wynikało, że Gerard Deulofeus nie był na spalonym w momencie zagrania piłki. I gol został uznany!

W Dortmundzie dwa nieprawidłowe gole dla Monaco!

VAR-u zabrakło w spotkaniach Barcelona – PSG, Borussia Dortmund – AS Monaco, Bayern – Real, czy Real – Bayern. Już nie będę wracał do starcia Barcy z PSG w 1/8 finału Ligi Mistrzów, choć był to pierwszy gong wywołujący VAR dla najważniejszych rozgrywek klubowych na Starym Kontynencie. W poprzednią środę w Dortmundzie sędzia Daniele Orsato uznał dwa nieprawidłowe gole dla Monaco – na 1:0 i na 2:0 dla gości! Przy pierwszej bramce Mbappe Lottins był na spalonym, a przy drugiej Sven Bender wpakował piłkę do własnej bramki, ale dlatego, że sekundę wcześniej był sfaulowany przez Radamela Falcao.

„Potraktowani parszywie”. Czy aby na pewno?

Osobny temat to rywalizacja Bayernu z Realem. Jeden z szefów Bayernu, Karlheinz Rummenigge na bankiecie po meczu w Madrycie wygłosił płomienne przemówienie. „Zostaliśmy potraktowani parszywie” - grzmiał. Tyle tylko, że sędziowie obu meczów – Nicola Rizzoli i Viktor Kassai – mylili się w obie strony. Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” napisał: „W pomyłkach sędziowskich było 4:3 dla Realu”. Na 7 najważniejszych błędnych sytuacji 4 razy sędziowie pomylili się na korzyść Realu, ale 3 razy na korzyść Bayernu. Poniżej zestawienie 10 sytuacji z rywalizacji Bawarczyków z „Królewskimi”.

Pierwszy mecz: Bayern – Real 1:2

45 minuta – Franck Ribery strzela na bramkę, a pięć metrów dalej stoi Dani Carvajal. Piłka trafia w pierś Hiszpana, ale Rizzoli dyktuje karnego. Błąd! VAR pozwoliłby jednoznacznie rozstrzygnąć sytuację. Vidal strzela nad poprzeczką.
61 minuta – druga żółta kartka dla Martineza za faul na Cristiano Ronaldo. Pierwszą zobaczył w 58 minucie. Obie słuszne, więc wykluczenie Hiszpana prawidłowe.
91 minuta – Sergio Ramos strzela gola, ale ze spalonego, co asystent sędziego prawidłowo sygnalizuje. Gol słusznie nie jest uznany.

Drugi mecz: Real – Bayern 4:2, po dogrywce

48 minuta – Arturo Vidal fauluje Casemiro. Atak jest wręcz brutalny. Chilijczyk powinien wylecieć z boiska z drugą żółtą kartką. Jednak Kassai w imię zarządzania meczem – co zaleca FIFA – puszcza płazem tę sytuację. Błąd Węgra na korzyść Bayernu, o czym mało kto pamięta. Już od 48 minuty mistrz Niemiec na Bernabeu powinien grać w „dziesiątkę”!
53 minuta – Casemiro atakuje Arjena Robbena w polu karnym. Robben – jak celnie podsumowuje „Sueddeutsche Zeitung” - „pada w najlepszej teatralnej manierze Robbena”. Sytuacja wielce kontrowersyjna. Rozmawiałem z wieloma osobami i... powstały dwa obozy. Połowa podyktowałaby karnego, a połowa nie. Nie pomaga obraz z kilku kamer. Część jest przekonana, że był faul Casemiro, a część, że to teatrzyk Robbena... Skłaniam się do poglądu, że było przewinienie, choć Holender dodał od siebie że hej!
78 minuta – pada gol na 2:1 dla Bayernu, po samobójczym trafieniu Sergio Ramosa. Tyle, że najpierw Mueller zagrał do Lewandowskiego, który był na spalonym. Minimalnym, ale spalonym – takim, który potrafi wychwycić telewizyjna kamera, a co za tym idzie, potrafiłby wychwycić VAR. „Lewemu” piłkę wygarnął Nacho, ale trafił ją tak nieszczęśliwie, że ta po nodze Sergio Ramosa wpadła do siatki. Gol nie powinien być uznany ze względu na pozycję spaloną Polaka. Z błędu Kassaia korzyść odnosi Bayern. Na obrazie spotkania jednak ważą inne sytuacje, te które następują później...
80 minuta – Casemiro „kosi” równie często, jak Vidal. Od 39 minuty gra z żółtą kartką. W 80 minucie atakuje Robbena i Kassai śmiało mógł ukarać Brazylijczyka drugą żółtą kartką, a w konsekwencji czerwoną. Jednak odgwizdał tylko faul...
84 minuta – Vidal atakuje Marco Asensio. Fauluje, choć wielu upiera się, że nie (widziałem analizę – klatka po klatce i widać, że Chilijczyk trafia w stopę Hiszpana). Czy był to faul na żółtą kartkę? Raczej nie. Jednak Kassai sięga do kieszonki. Druga żółta – w konsekwencji czerwona. To błąd, który faworyzuje Real. Pytanie, ile minut Vidala już nie powinno być na murawie, gdy w imię „zarządzania meczem” utrzymał go w grze Węgier...
105 minuta – Cristiano Ronaldo strzela gola na 2:2. W zatrzymanym obrazku to jest klarowne – 82 centymetry, jak policzyło „Huston”. „Dobre pół metra” - jak przeczytałem w internecie. Zgoda, ale „Sueddeutsche Zeitung”, a więc niemiecka gazeta pisze również: „Ta sytuacja jest klarowana tylko w momencie zatrzymania obrazu. W momencie zagrania piłki przez Sergio Ramosa dwóch piłkarzy porusza się w przeciwnych kierunkach – Douglas Costa i Cristiano Ronaldo, a przez to praktycznie niemożliwe to jest do uchwycenia dla asystenta, że CR7 był na spalonym”. To dlatego VAR może być tak pomocny!
109 minuta – kapitalny rajd przeprowadza Marcelo, który przebija się przez obronę Bayernu i staje oko w oko z Manuelem Neuerem. Brazylijczyk jednak jest altruistą i zagrywa na prawo do CR7, który pakuje piłkę do siatki. Tyle, że w tej akcji linię spalonego wyznacza piłka. I okazuje się, że Portugalczyk był na kilkunastocentymetrowym spalonym. Asystent Kassaia był w tej akcji spóźniony. Nie miał szans nadążyć za Marcelo, cha, cha, cha... VAR by się bardzo, ale to bardzo przydał. Po raz trzeci w tym spotkaniu, jeśli chodzi o rozstrzygnięcie – spalony, czy nie...

VAR tu i teraz, aby pomóc arbitrom!

Rzecz jasna VAR nie rozwiąże wszystkich problemów, ale pozwoli uniknąć wielu błędów. Nie chcę pisać i głosić - jak wielu w mediach, szczególnie w mediach społecznościowych - „kompromitujących błędów”. Bo nic wspólnego te błędy z kompromitacją nie mają! Po prostu gra stała się nadzwyczaj szybka. Dynamika rośnie, stawka również, a presja na sędziach stała się wręcz niemożliwa do zniesienia, biorąc pod uwagę, iż na spotkaniach Ligi Mistrzów w fazie pucharowej pracuje po 30 i więcej kamer. Dlaczego w takim razie nie pomóc arbitrom? Kassai to wielki sędzia ostatnich lat – sędziował półfinał Mundialu 2010, finał Ligi Mistrzów 2011, półfinał Euro 2016. Teraz wylewa się na niego kubeł pomyj, a przodują w tym monachijczycy, którzy jednak również skorzystali z jego błędów w Madrycie (brak drugiej żółtej dla Vidala w 48 minucie, czy niewychwycenie spalonego „Lewego”). W imię sprawiedliwości niech wkroczy VAR – i to jak najszybciej.