E-sport

Życie e-sportowca? Siłownia pięć razy w...

Australijski zwycięzca Mistrzostw Świata 2010 wypowiedział się na łamach Eurosport na temat swojego „uzależnienia” od gier komupterowych. Robertson twierdzi, że gry często bardzo go pochłaniały: „W przeszłości nie szedłem spać i grałem. Potem okazywało się, że jest już 6 rano, ptaki ćwierkają, a ja sobie myślę: ‘Boże, za parę godzin musze zawieźć mojego syna Alexandra do szkoły, a potem muszę ćwiczyć. Moja partnerka Mille nienawidzi  tego. League of Legends jest zabronione w naszym domu.”

 

Mistrz twierdzi także, iż liczba jego zwycięstw byłaby wyższa, gdyby nie zbyt częsta gra w FIFA14, a także w World of Warcraft. Robertson uważa, że gry „zostały zaprojektowane, żeby opanować Twoje życie”, a długie siedzenie przed komputerem nie może być zdrowe. Jest to kolejny przykład sportowca, który spędza zbyt dużo czasu przed komputerem, przez co zaniedbuje swoją karierę. Przykładem z naszego podwórka może być znany tenisista Jerzy Janowicz, który znany jest ze swoich wojaży w CS:GO (w tym także napadów furii na korcie i podczas gry na komputerze).  Wniosek jest więc prosty – we wszystkim potrzebny jest dystans.