Wywrotka w drugim zakręcie, brak ustawień bazowych, problemy z elektroniką to wiele, ale nie wszystkie przeciwności, z którymi musi zmagać się Marc Marquez. Jeśli nałożymy na to doskonałą formę Mavericka Viñalesa, który wygrał w dwóch, otwierających sezon wyścigach. Dołożymy „niedzielnego kierowcę” - Valentino Rossiego, narzekającego na opony i nową ramę swojej Yamahy M1, ale potrafiącego znaleźć „to coś” w niedzielnym wyścigu. Perspektywy, które rysują się przed Marquezem nie są przyjemne.

Dwa tygodnie temu kolejne zwycięstwo do swojego konta dopisał Maverick Viñales. Młody hiszpański zawodnik kolejny raz udowodnił, że przedsezonowe testy, rządzące się swoimi prawami, nie były tylko wprawkami, ale pokazały zamiary na sezon 2017. Zawodnik Yamahy kontrolując tempo i nie niszcząc opon, uporał się z rywalami zwyciężając historyczny trzeci wyścig w karierze w MotoGP. Rossi mimo problemów i tak stanął na drugim stopniu podium, a do najszybszej trójki dołączył zawodnik prywatny Cal Crutchlow.

Dwie ekipy fabryczne wyjechały z Argentyny bez punktów - Repsol Honda, której zawodnicy stali się ofiarami zakrętu numer dwa, oraz Ducati Team - Jorge Lorenzo i Andrea Dovizioso eliminowani upadkami po kontakcie z innymi zawodnikami. Lorenzo wywrotka w pierwszym zakręcie wyścigu po kontakcie z Andreą Iannone i koniec marzeń o sprawdzeniu nowych ustawień, mających poprawić ergonomię Desmosedici. Doviziozo zabrany z toru przez Aleixa Espargaro. Koszmar dla ekip i koszmar dla zawodników, bo kiedy ostatnio jeden z głównych pretendentów do tytułu - Jorge Lorenzo - zajmował w klasyfikacji generalnej 18 pozycje?

Teksas może to wszystko zmienić. Marquez czuje się tu jak w domu. Uwielbia ten tor i nie ma sobie równych na pętli o długości 5513 metrów. Daleko szukać w kalendarzu MotoGP drugiej nitki asfaltowej z dwudziestoma zakrętami i tak długą prostą - 1200 metrów między zakrętem 11 i 12.

 

Ta właśnie charakterystyka i kilka bardzo mocnych hamowań mogą pomóc obrońcy tytułu na wspięcie się na podium, choć nie ukrywa, że będzie to bardzo trudne.

Viñales po znakomitym początku roku nie chce tu walczyć tylko o punkty. Jest pewny swego i podkreśla chęć przerwania nieustającego pasma sukcesów Marqueza na amerkańskiej ziemi. Gdyby kierować się tylko statystykami może być ciężko, ale patrząc na ilość pracy i komfort z jakim porusza się na swojej Yamasze M1, to wszystko zaczyna się układać w logiczną całość. Czy Viñales będzie w stanie dokonać tego, czego nikomu nie udało się od 10 wyścigów w USA?

Rossi ma w Teksasie nie dokończony interes. W zeszłym sezonie przewrócił się w pierwszej sekcji w trakcie wyścigu, a prezentował tempo. Wyniki pochodzącego z Tavulli zawodnika może nie są olśniewające na pętli Ameryk - tylko raz stawał na podium i to na trzeciej pozycji, ale motywacja i sposób w jaki sobie radzi w tym sezonie w wyścigach dają nadzieję jego fanom na sukces.

Czarnym koniem w walce o zwycięstwo może być Cal Crutchlow, który przyznał, że jest głównym testerem na HRC i ekipy Repsola i liczy na wsparcie w kolejnych sezonach, choć nie zostawia zamkniętych drzwi dla innych propozycji. W Argentynie był najszybszą Hondą i doskonale poradził sobie w walce mimo problemów technicznych z motocyklem od samego początku wyścigu.

Ogromnym znakiem zapytania pozostaje duet Ducati. Marka z Bolonii od trzech sezonów nie opuszczała podium. Brak szczęścia Dovizioso w pierwszych wyścigach i problemy Lorenzo z adaptacją do motocykla Ducati mogą być wystarczającym napędem do jeszcze cięższej pracy w Ducati Corse. Poczekamy zobaczymy, choć raczej ciężko myśleć o tytule mistrzowskim dla sfrustrowanego Lorenzo …

W niedzielę przekonamy się kto stanie na podium wszystkich trzech kategorii wyścigowych. Czy hat trick zaliczą Viñales, Morbidelli w Moto2 i Mir w Moto3?

Transmisje ze wszystkich treningów i wyścigów na sportowych antenach Polsatu oraz w IPLI i na polsatsport.pl

Zachęcamy do obejrzenia MAGAZYNU MOTOGP na polsatsport.pl, w którym nasi komentatorzy przeanalizowali wyścig w Argentynie oraz wprowadzili w teksański nastrój.