Żużel

Wójcik: Przypadek Kubicy nikogo nie nauczył

Dziś "Chudy" leży w śpiączce farmakologicznej. Rokowania są fatalne. Wybitny neurochirurg profesor Marek Harat, który wyciągał Golloba z niejednej opresji, tym razem jest bardzo sceptyczny. Zrobił, co w ludzkiej mocy i każe nam czekać. Wierzyć w cud... Czy w tej sytuacji, my kibice - głównie bydgoszczanie, do których kieruje te słowa, możemy jakoś pomóc? Część z Was już wczoraj wspierała Tomka pod bramą Szpitala Wojskowego. Zainspirowany tymi obrazkami proponuję pójść dalej.

Proponuję, abyśmy wszyscy stawili się na niedzielne spotkanie z Rzeszowem. Aby stadion przy ulicy Sportowej 2 znów był pełen. Tak jak w latach dziewięćdziesiątych, kiedy Tomek i jego koledzy zdobywali pięciokrotnie dla Polonii tytuły Drużynowych Mistrzów Polski. Jak w te cudowne soboty, kiedy na zawodach Grand Prix mistrz świata swoimi akcjami rozpalał nas do czerwoności. Śmigał pod płotem, tworząc niezapomniane widowisko. I nawet wtedy, kiedy przyjeżdżał do Bydgoszczy w tarnowskim, toruńskim bądź gorzowskim plastronie - w głębi serca zawsze był nasz. Chłopak z Bydgoszczy, który zaprzedał duszę żużlowi.

Dlatego namawiam - przeszukajcie szafy. Poszukajcie flag, czapeczek, koszulek, które wielokrotnie przywdziewaliście, idąc na stadion Polonii. Wiem i zdaję sobie sprawę, że dziś to zupełnie inna drużyna, nie ta jakość. Ale w parku maszyn będzie tata Władysław, brat Jacek i najmłodszy z klanu Oskar-Ajtner. Dla nich to równie ciężki, a może najtrudniejszy moment w całej sportowej karierze. Więc okażmy im wsparcie. Pokażmy, że zdrowie Tomka jest dla nas równie istotne jak medale i tytuły, które dla nas zdobywał. Bądźmy razem. Dodajmy mu skrzydeł i wiary, że wyjdzie z tego niebezpiecznego zakrętu. W myśl hymnu Liverpoolu "You will never walk alone" - nigdy nie będzie szedł samotnie!

Niedziela, stadion Polonii, godzina 14:45. Czekam na was! Na wszystkich fanów Tomasza Golloba. "Chudy" na razie śpi, ale może to usłyszy!