Od początku tego spotkania dobre wrażenie sprawiali gospodarze, którzy bez kompleksów zbliżali się do pola karnego Legii. Podopieczni Jacka Magiery pierwszą sytuację stworzyli sobie w 12. minucie za sprawą Vadisa Odijdja-Ofoe, który spudłował z okolicy szóstego metra do bramki Pogoni. Dwie minuty później odpowiedział Nunes, którego strzał minimalnie minął słupek bramki Malarza.  

 

Istotna dla losów tego meczu sytuacja miała miejsce w 16. minucie, bowiem sam na sam po bardzo dobrym podaniu Ofoe wyszedł Guilherme, ale sędzia boczny podniósł chorągiewkę sygnalizując spalonego. Telewizyjne powtórki pokazały jednak, że ofsajdu nie było.

 

Przez następny kwadrans nie działo się zbyt wiele, aż do 31. minuty, kiedy to kolejny groźny strzał oddał Nunes, ale znowu niecelny. Sto dwadzieścia sekund później zrobiło się naprawdę gorąco w polu karnym Legii, kiedy to interweniować musiał Arkadiusz Malarz po strzale z dystansu Delewa. Doświadczony golkiper warszawian odbił piłkę przed siebie, ale jego partnerzy z obrony zdążyli go zaasekurować.    

 

Na niespełna dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy duży błąd popełnił Michał Pazdan, piłkę przejął Delew, ale źle ją opanował i wślizgiem swój zespół uratował Malarz.

 

W samej końcówce wreszcie zaatakowali legioniści. Guilherme zagrał do Radovicia, a ten z najbliższej odległości nie umiał pokonać Słowika, który świetnie interweniował. Do przerwy rezultat nie uległ zmianie. Większe posiadanie piłki mieli szczecinianie, ale dogodniejsze okazje stwarzali piłkarze ze stolicy.

 

Druga połowa kapitalnie zaczęła się dla ekipy Jacka Magiery, bowiem już w 49. min mistrzowie Polski objęli prowadzenie po kapitalnej indywidualnej akcji Vadisa, który minął kilku zawodników i odegrał przed pole karne do Nagy’ego, a ten precyzyjnym strzałem przy krótkim słupku pokonał Słowika.

 

Od tamtej pory gospodarze mieli spore problemy z utrzymaniem się przy piłce. Na domiar złego w 59. minucie sędzia Szymon Marciniak wskazał na jedenasty metr dla Legii po tym jak faulował Niepsuj. Do piłki podszedł Radović, który w trakcie wykonywania rzutu karnego zatrzymał się tuż przed strzałem, co jest niezgodne z przepisami. Arbiter był zmuszony użyć gwizdka, nie uznać bramki i dodatkowo pokazać Serbowi żółtą kartkę.

 

To jednak nie wybiło z rytmu przyjezdnych, którzy nadal atakowali. W 67. minucie czerwoną kartką ukarany został Jarosław Fojut, który nieprzepisowo zatrzymał wychodzącego sam na sam z bramkarzem Radovicia. Do rzutu wolnego tuż przed polem karnym podszedł Thibault Moulin, który najpierw trafił w mur, ale piłka szczęśliwa wróciła do niego i ten skutecznie z woleja wykorzystał dobitkę, nie dając szans zasłoniętemu Słowikowi.

 

Ostatnie dwadzieścia minut to praktycznie oczekiwanie na końcowy gwizdek, bowiem szczecinianie stracili animusz, a warszawianie nie forsowali tempa. Na siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry groźny strzał oddał Drygas, ale dobrze w bramce zachował się Malarz.

 

Obaj szkoleniowcy wykorzystali wszystkie swoje zmiany, ale to nie zrobiło żadnej pozytywnej różnicy na boisku. Ostatecznie Legia Warszawa wygrała na wyjeździe z Pogonią Szczecin 2:0 i nadal nie rezygnuje z walki o mistrzostwo Polski, mając punkt straty do Lecha i Jagielloni.

 

Pogoń Szczecin - Legia Warszawa 0:2 (0:0)

 

Bramki: 0:1 Dominik Nagy (49), 0:2 Thibault Moulin (68).

 

Żółta kartka - Legia Warszawa: Miroslav Radovic, Thibault Moulin. Czerwona kartka - Pogoń Szczecin: Jarosław Fojut (68-faul).

 

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 9 876.

 

Pogoń Szczecin: Jakub Słowik - David Niepsuj, Cornel Rapa, Jarosław Fojut, Ricardo Nunes - Marcin Listkowski (71. Rafał Murawski), Mateusz Matras, Kamil Drygas, Dawid Kort (76. Seiya Kitano), Adam Gyurcso (84. Hubert Matynia) - Spas Delew.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Maciej Dąbrowski, Michał Pazdan, Adam Hlousek - Dominik Nagy (78. Kasper Hamalainen), Tomasz Jodłowiec, Thibault Moulin (90. Michał Kopczyński), Vadis Odjidja-Ofoe, Guilherme (84. Sebastian Szymański) - Miroslav Radovic.