Spór toczy się oczywiście o władzę i pieniądze. Spór mianowicie między federacją a klubami 1. Ligi. Władze związkowe chcą bowiem, żeby część zysków z praw telewizyjnych, jakie kluby ekstraklasy czerpią z transmisji swoich spotkań, trafiała do zespołów z drugiej oraz trzeciej ligi. Jak informuje rumuński dziennikarz Emanuel Rosu w rozmowie ze Sportowefakty.WP.pl, chodzi konkretnie o 1,4 miliona euro, czyli pięć procent z 27 milionów euo, jakie kluby 1. Ligi otrzymują z telewizji rocznie.  

Drugim punktem sporu jest fakt, że federacja chce przejąć władzę nad ekstraklasą - mowa głównie o sprzedaży praw telewizyjnych. W tym celu związek pozbawił kluby 1. Ligi jednego z trzech miejsc w swoim Komitecie Wykonawczym, ograniczając znacznie zasięg ich kompetencji na krajowym podwórku. W ekstraklasie nikt jednak nie myśli o złożeniu broni. Jedną z form buntu miałby być bojkot najbliższego meczu z Polską (10 czerwca) w eliminacjach do mistrzostw świata 2018.

- Gdyby to się potwierdziło, byłaby katastrofa. Mam jednak nadzieję, że te groźby to plotki i nic więcej. Zwykła gra o interesy. W tym momencie nie widzę, żeby sprawy zaszły aż tak daleko - mówi Sportowefakty.WP.pl Rosu.

Polska z 13 punktami na koncie przewodzi obecnie swojej grupie eliminacyjnej - Rumunia zgromadziła dotąd zaledwie sześć oczek, co daje jej czwartą pozycję. Na mundial awansują bezpośrednio tylko zwycięzcy grup, a osiem najlepszych drużyn z drugich miejsc rozegra między sobą baraże.