3 czerwca Juventus zagra w finale Ligi Mistrzów. Ta data może zapisać się w historii nie tylko klubu, ale przede wszystkim będzie miała olbrzymie znaczenie dla Buffona, który wciąż czeka w swojej karierze na sięgnięcie po to trofeum.

 

- To wszystko prawda. Było cholernie ciężko awansować, abstrahując od wyjazdowego zwycięstwa 2:0 z Monaco. Gdybyśmy jednak do rewanżu podeszli nastawieni zbyt buńczucznie, wówczas przeżywalibyśmy ciężkie chwile. Udało się przejść dalej, ale jeżeli robisz to z determinacją i wolą walki, wtedy smakuje to inaczej. Jesteśmy w Cardiff, ale nie jest to nasz podstawowy cel. Sam awans do finału się nie liczy – mówi otwarcie Gigi, który jest niezmiernie zmotywowany, aby spełnić swoje marzenie.

 

Reprezentant Włoch przegrał dwa poprzednie finały w Lidze Mistrzów w 2003 oraz 2015 roku. To jedyne trofeum, którego doświadczony bramkarz nie ma w swojej kolekcji. – Jestem bardzo szczęśliwy z kolejnej otrzymanej szansy. Jest to niezaprzeczalne, że chcąc znowu grać w finale, musisz występować w wielkiej drużynie. Życie jest piękne, ponieważ dwa lata temu w Berlinie wydawało się, że to będzie mój ostatni finał w karierze. Ja jednak nie byłem wcale tego pewien. Do samego końca nie można tracić wiary i trzeba marzyć – kończy swoją wypowiedź 39-latek.