Sporty walki

Błachowicz zostaje w UFC!

- Robbie, chodż tutaj, popatrz na tą dziewczynę. Ja pier...! Ona naprawdę potrafi się bić - tak zaczyna się pierwszy z trzech obszernych materiałów FOX TV poświęconych Joannie Jędrzejczyk. Narodziny super gwiazdy? Na pewno.

 

FOX przygotował materiały publikowane w USA nie tylko na odwiedzanej przez miliony stronie internetowej, ale także w programach emitowanych na tej oglądanej przez kilkadziesiąt milionów, ogólnodostępnej stacji telewizyjnej. Jędrzejczyk jest już gwiazdą UFC, ale warta ponad cztery miliardy dolarów organizacja zaczyna robić wszystko, by Polka jeszcze w tym roku zyskała status do tej pory dostępny dla elity.

 

UFC 211, które zagości w Dallas już w najbliższą sobotę 12 maja, to dla większości fanów – i piszących o tym sporcie dziennikarzy – pierwsza naprawdę przełomowa gala UFC w 2017 roku. - Tak jakoś wyszło. Mieliśmy znakomity rok 2016, a w tym kontuzja goniła kontuzję. Dlatego dla nas 12 maja, to pierwsza wielka gala roku - mówi Dana White. Pierwsza gala, gdzie w roli głównej, obok pojedynku Stipe Miocic - Junior dos Santos, wystąpi przeciwko Jessice Andrade właśnie Joanna Jędrzejczyk. Na plakatach Polka już nie jest Jędrzejczyk, tylko "Joanna". Nie jest dla nikogo tajemnicą, że powiedzieć bezbłędnie "Jędrzejczyk" było dla komentatorów prawie niemożliwe. Najpierw była więc "JJ", później "Joanna Champion". Teraz jest już tylko "Joanna". Jak "Madonna" - wiadomo, o kogo chodzi.

 

Dwa lata temu, kiedy Joanna walczyła w Dallas w American Airlines Arena, na plakacie pozycję numer 1 zajmowała jej rywalka, Carla Esparza. Pierwsza mistrzyni świata UFC w kategorii słomkowej była mocno promowana przez UFC, miała swoją podobiznę - jak amerykańscy mistrzowie olimpijscy i wielkie gwiazdy UFC na opakowaniach płatków "Wheaties"... ale to Joaśka skradła show na spotkaniu z dziennikarzami. Na luzie, super pewna siebie Jędrzejczyk od razu powiedziała reporterom: - Nie wysilajcie się z prawidłową wymową mojego nazwiska. Niedługo będziecie o mnie mówić i pisać "Joanna Champion".

 

48 godzin później, Joanna najpierw złamała w pierwszej rundzie mistrzynię, by efektownie skonczyć walkę w następnym starciu.

 

Dwa lata, dwa miesiące i 56 dni póżniej, Jędrzejczyk wraca do Dallas jako gwiazda. Ma już za soba nawet tych krytyków, którzy uważali, że nie ma respektu dla rywalek, zapowiadając nie zwycięstwa, ale "dominację". Uwielbiają ją dziennikarze, bo jest chodzącym zbiorem łatwych do sprzedania w mediach cytatów - zwłaszcza, jeśli ma obok siebie rywalkę. I co najważniejsze - wszystko o czym mówi, potwierdza w oktagonie.

 

"Z wielu powodów, Jędrzejczyk jest kobiecym odpowiednikiem Conora McGregora, kiedy ten ostatni pojawił się w UFC. Wschodzącą supergwiazdą, z której promowaniem nie powinno być żadnych problemów, która potrzebuje tylko odpowiedniej sceny" – pisze relacjonujący MMA Spencer Kyte. Joanna powinna być już wcześniej promowana jako następczyni Rondy Rousey, ale UFC nie było jeszcze gotowe do takich porównań. Czas najwyższy. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze w tym roku UFC doda kategorię muszą. Publiczne oświadczenie Jędrzejczyk, że byłaby zainteresowana dodaniem drugiego pasa do kolekcji, to idealna okazja, żeby White poszedł marketingowo z Joanną na całość.  Pierwsza w historii zawodniczka Ultimate Fighting Championship, mająca w tym samym czasie dwa pasy mistrzyni świata?  Co więcej potrzeba?  Na start - efektownego zwycięstwa z Andrade.