E-sport

Team Kinguin walczy o honor, Virtus.pro o...

Brazylijczyk skomentował polsko-duński pojedynek na swoim Twitterze: - Oglądając Heroic kontra Kinguin, stwierdziłem, że nawet jeśli obie drużyny nie radzą sobie najlepiej w kontekście całych zmagań, ogląda się je o wiele lepiej od niektórych formacji z Ameryki. Jak przekonuje TACO: - decyzje, które podejmują (nie ważne, czy udane czy nie), mają ostatecznie sens! To prawdziwa gra w CS-a, a nie rankS!

 

Po raz kolejny nakreślony został więc problem nierówności obu scen: Europejskiej i Amerykańskiej. Sami uczestnicy rozgrywek w dywizji NA zaczynają głośno mówić o tym, że niektóre z drużyn nie zasługują na udział w tak prestiżowych rozgrywkach jak ESL Pro League. Nie ulega wątpliwościom, że ekipy pokroju Animal Suqad, The Foundation czy RUSH o kilka klas różnią się od zespołów z dna tabeli europejskiej części ligi profesjonalistów. Są zwyczajnie gorsze. O ile w Europie zmagania EPL trzymają w napięciu do samego końca, i faworytów do wyjazdu na finały LAN-owe wskazać naprawdę trudno, o tyle część uczestników rywalizujących w Ameryce już na samym początku sezonu wciela się w rolę chłopców do bicia. I sztywno się tego trzyma.

 

Dziś w godzinach wieczornych i późno w nocy odbędą się decydujące mecze ESL Pro League. W akcji zobaczymy również dwie polskie sekcje – Team Kinguin i Viruts.pro. „Pingwiny” walczą już tylko o honor, „Złota piątka” natomiast, choć na zwieńczenie sezonu w Dallas nie zasłużyła, ma jeszcze szansę na ominięcie baraży.