Przed piątkowym spotkaniem West Bromwich Albion - Chelsea wszystko było jasne: jeśli goście wygraliby ten mecz, to zapewniliby sobie szósty tytuł mistrza Anglii. Rywal co prawda był niewygodne, bo na The Hawthorns zazwyczaj gra się "The Blues" bardzo trudno, ale ostatnio na tym stadionie wygrywa większość drużyn Premier League. Tak rozpędzeni piłkarze Antonio Conte nie mogli więc przepuścić takiej okazji.

Od początku przewagą miała oczywiście Chelsea, ale tego dnia skuteczność nie była jej mocną stroną. Londyńczycy strzelali obok lub też ponad bramką, a Ben Foster nie mógł się wykazać. Gospodarze kilka razy się odgryzali, ale bardziej skupili się na obronie. Od 70. minuty goście mieli coraz więcej problemów ze stwarzaniem kolejnych sytuacji i wydawało się, że niespodzianka wisi w powietrzu. Wtedy Conte zaskoczył, wpuszczając na boisko m.in. Michy'ego Batsuhayi.

Belg nie dostawał w tym sezonie zbyt wielu szans, ale w tym konkretnym momencie znakomicie odnalazł się polu karnym, wykorzystując dogranie Cesara Azpilicuety. Inna sprawa, że obrońcy West Bromwich Albion zostawili mu mnóstwo wolnej przestrzeni.

Chelsea ma 10 punktów przewagi nad Tottenhamem i jest już mistrzem Anglii.

West Bromwich Albion - Chelsea 0:1 (0:0)

Bramka: Batshuayi 82.

WBA: Foster - Dawson, McAuley (64 Wilson), Evans, Nyom - Fletcher - Brunt, Livermore, Field (51 Yacob), McClean (59 Chadli) - Rondon.

Chelsea: Courtois - Azpilicueta, Luiz, Cahill - Moses (86 Zouma), Matic, Fabregas, Alonso - Hazard (75 Willian), Diego Costa, Pedro (76 Batshuayi).

Żółte kartki: McClean, Field, Wilson.