Ostatnio pół minuty po golu w Kielcach Michał Probierz – trener Jagiellonii – miał informację, że był spalony. I rzecz jasna natychmiast wyskoczył z tą informacją do arbitrów.

Na całym świecie trenerzy bardzo szybko wiedzą, czy był spalony. Tylko sędzia i jego asystenci tego nie wiedzą.

Wróćmy do protokołu VAR.

Chętnie – bo jest to kluczowe. Po wielu dyskusjach, analizach, testach, udało się właściwie sformatować protokół. I właśnie w tym momencie uwierzyłem, że VAR ma przyszłość i to nie będzie odległa przyszłość. Wedle protokołu interwencja VAR, czyli asystenta sędziego - który siedzi przed telewizorem - następuje w czterech wypadkach: po pierwsze - gdy pada gol (aby rozstrzygnąć, czy padł prawidłowo), po drugie - gdy zapada decyzja o rzucie karnym – lub nie zapada, po trzecie - w przypadku wykluczenia piłkarza w wyniku pokazania czerwonej kartki, po czwarte - w przypadku pomyłki, jeśli chodzi o to, komu należy się indywidualne upomnienie.

A interpretacja fauli, jeśli chodzi o żółte kartki?


Protokół VAR nie dotyczy sytuacji związanych z żółtymi kartkami – chyba, że jest pomyłka, komu ta kartka się należy. Jednak to nie znaczy, że asystent – i ten z chorągiewką, i ten sprzed telewizora – nie może pomóc głównemu we właściwej decyzji.

Vidal pierwszą żółtą kartę otrzymał w 5 minucie, a drugą żółtą powinien dostać w 48 minucie. Jednak Kassai oszczędził wówczas Chilijczyka.


Właśnie, ale gdyby VAR wtedy podpowiedział, że jednak za ten nieprawidłowy atak należy się druga żółta kartka, to dlaczego miałby tego nie zrobić? Najważniejsze, aby uczynił to zanim gra zostanie wznowiona. Tak zresztą jest również przy czterech założeniach z protokołu.

Nie obawia się pan, że czasami to może potrwać?


Mieliśmy test w meczu Francja – Hiszpania i wówczas Felixowi Zwayerowi VAR pomógł w 20-25 sekund. Maksymalnie chcemy, aby to trwało 30 do 40 sekund. Będą jednak wielce skomplikowane sytuacje. To było choćby w klubowym Mundialu w grudniu 2016 roku, gdy również eksperymentowaliśmy z VAR.

I przetoczyła się fala krytyki.

Cristiano Ronaldo też nas skrytykował, bo główny arbiter otrzymał informację, że powinien zostać sprawdzony spalony. Sytuacja była ewidentna, że nie powinien, ale takie rzeczy będą się zdarzały... W Japonii była zresztą sytuacja jeszcze bardziej dyskutowana. VAR sprawdził rzut karny. I tylko rzut karny. Tymczasem cała akcja była dynamiczna. Piłkarz, do którego  została zagrywana piłka, znajdował się na spalonym. A w dodatku faulował obrońcę, zanim sam był faulowany. VAR wymaga zrozumienia i ćwiczenia. Wielka będzie również rola mediów, aby VAR właściwie wytłumaczyć kibicom.

Myślę, że wielką rolę odegra Bundesliga, która wprowadzi system na wszystkich stadionach w każdym meczu już w sierpniu. W dodatku sezon 2017/2018 zakończą finały Mundialu, gdzie też VAR ma pomóc.

To nie jest przesądzone, ale to jest wielce prawdopodobne. Szef FIFA, Gianni Infantino powiedział, że jest to bardzo możliwe, ale media przedstawiły to jako pewnik. Jeszcze kilka miesięcy temu byłbym sceptyczny, ale teraz – podobnie jak szef FIFA - jestem optymistą.

Za nami dwadzieścia Mundiali, ten dwudziesty pierwszy – po raz pierwszy w historii – wykorzysta technikę telewizyjną, aby rozstrzygać spotkania.


Wszystko na to wskazuje. Dla futbolu jest niesłychanie istotne, aby mecze kończyły się prawidłowymi rezultatami – zgodnymi, z tym, jak grają drużyny. Żeby te rezultaty nie wynikały z pomyłek sędziów, bo wówczas mówi się o skandalach, a nie o piłce nożnej.

Prezes Boniek podsumował spotkanie z panem na Twitterze, pisząc: „Minimum ingerencji maksimum korzyści”.

To sedno VAR...

Jednocześnie Boniek – znający futbol od podszewki i lubiący dyskutować o detalach – zastanawia się, jak będą się zachowywać asystenci sędziów z chorągiewkami w przypadku trudności z wyłowieniem spalonego. Czyż nie będą zwlekać?

I nie będzie w tym nic złego. Jeśli nie będą pewni, niech nie unoszą chorągiewki. Zresztą to nie chorągiewka decyduje o przerwaniu gry, a gwizdek arbitra głównego. Nie mówię, że piłkarze czasami nie sugerują się uniesioną chorągiewką. Teraz sędziowie z chorągiewką być może będą zwlekali. Padnie gol i wówczas VAR może pomóc w weryfikacji, czy padł prawidłowo, czy może jednak był spalony. Unikniemy takich błędów, jak w spotkaniu w Champions League pomiędzy Realem a Bayernem, gdy dwa gole padły po spalonych – jeden dla Bayernu, a jeden dla Realu. Wierzę, że „oczywiste błędy” - jak głosi nasz protokół – VAR pozwoli wyeliminować.

Tak 8 na 10...

Tak, myślę, że 8, może nawet 9 na 10. Rzecz jasna dochodzi kwestia interpretacji  poszczególnych sytuacji.

Choćby interpretacji sytuacji z Robbenem w Madrycie. Jedni do dziś mówią, że był faul Casemiro, a inni, że Robben „zanurkował”.

I takich sytuacji nie unikniemy. Dalej kibice po meczach będą udawali się do pubu i będą dyskutowali o futbolu. Mam nadzieję, że jednak zdecydowanie rzadziej będą dyskutowane sytuacje związane z sędziowaniem. Można dyskutować przecież o golach, akcjach, dryblingach, decyzjach trenera, składzie, zmianach...