Najpierw rozerwana została koszulka Maticia Żitko, który kilka minut grał z dziurą na plecach. Obrońca gospodarzy zdecydował się na wymianę stroju dopiero, gdy doszło do krótkiej przerwy w grze. Tak naprawdę piłkarz Olimpii czekał jednak na to aż sztab klubu z Grudziądza zaklei inną koszulkę i naklei na nią prowizoryczny numer 24...

W momencie, gdy trykot dla Żitki był już gotowy i czekał na niego przy linii, kolejna koszulka piłkarza Olimpii nie wytrzymała ciśnienia, a konkretnie chwytu Marcina Biernata. Obrońca Chojniczanki przytrzymywał Damiana Michalika, a strój tego drugiego rozerwał się pod wpływem faulu rywala. Biernat ujrzał żółtą kartkę, ale większy kłopot miał Michalik, który za linią boczną ponad minutę czekał na nową koszulkę.

W końcu zamiast nowego trykotu "99" (z takim numerem gra Michalik), napastnik z Grudziądza musiał założyć koszulkę z "24", która należy do... Radosława Jasińskiego. Nazwisko tego ostatniego zostało zaklejone taśmą, a sędzia warunkowo pozwolił wejść Michalikowi na boisko. Najbardziej rozwścieczony całą sytuacją wydawał się być trener Olimpii Jacek Paszulewicz, który z nerwów zdjął aż marynarkę i żywo komentował całe zamieszanie. Ze słów szkoleniowca można było wywnioskować, że z taką organizacją Olimpia nie nadaje się do Ekstraklasy...

Kuriozalna sytuacja w załączonym materiale wideo.