Te dwie ekipy zmierzą się również w finale rywalizacji o mistrzostwo Polski.

 

Początkowa faza spotkania charakteryzowała się znakomitą grą obronną obydwu drużyn, czego najlepszym dowodem utrzymujący się aż do ósmej minuty "piłkarski" wynik 1:1.

Bardzo wyrównana walka toczyła się do 20. minuty, kiedy praktycznie bramki padały raz z jednej, raz z drugiej strony, a na tablicy, po celnym rzucie karnym Karola Bieleckiego, widniał rezultat 9:9. Kiedy po trzech minutach Bielecki ponownie wykorzystał rzut karny i kielczanie objęli prowadzenie 10:9, to od tej pory płocczanom nie udało się doprowadzić choćby do wyrównania, a przewaga Vive systematycznie zwiększała się.

Mimo ambitnych starań podopiecznych trenera Piotra Przybeckiego, na osiem minut przed końcem meczu, po celnym rzucie Mariusza Jurkiewicza, kielczanie wygrywali różnicą ośmiu trafień, a w 58. minucie po bramce Manuela Strleka nawet dziewięciu. Puchar w pełni zasłużenie zdobyła drużyna Vive Tauron Kielce mając w swoim bardzo wyrównanym składzie znakomicie grających Michała Jureckiego i Krzysztofa Lijewskiego oraz w bramce Sławomira Szmala.

Jej trener Tałant Dujszebajew podkreślił, że mecze tych dwóch zespołów zawsze są trudne.

- Cieszymy się z tego zwycięstwa, choć te mecze z Wisłą są zawsze emocjonujące i ciężkie. Ta dzisiejsza wygrana w przededniu spotkań finałowych o mistrzostwo Polski ma dla nas przede wszystkim mentalne znaczenie - przyznał szkoleniowiec Vive Tauron.

Także Sławomir Szmal mówił, że mecz był trudny.

- Prawdę mówiąc, to był trudny mecz, a emocje towarzyszyły nam od początku. Na szczęście w pewnym momencie zaczęliśmy się rozkręcać i uzyskaliśmy przewagę, w czym zasługa przede wszystkim znakomitej grze w defensywie, a Mateusz Kus był wręcz rewelacyjny. Ten mecz jest już historią, a przed nami początek nowej drogi... - powiedział wielokrotny reprezentant kraju.

- Teraz czekają nas z Wisłą dwa zupełnie odmienne spotkania, ale tak to jest, jak spotykają się dwie najlepsze drużyny - dodał wyróżniony przez swojego bramkarza obrotowy Kus.

Skrzydłowy Wisły Adam Wiśniewski czuł niedosyt po tym spotkaniu.

- Popełniliśmy zbyt wiele błędów, za dużo też było dwuminutowych kar, co ułatwiło przeciwnikom uzyskanie przewagi. Widać różnicę między naszymi zespołami, ale w środę zaczynamy dwumecz o mistrzostwo Polski i oczywiście damy z siebie wszystko. Postaramy się czymś zaskoczyć rywala - powiedział reprezentacyjny skrzydłowy, nie chcąc ujawniać, co płocczanie przygotowują na mecze o złote medale.

Vive Tauron Kielce - Orlen Wisła Płock 31:24 (16:12)

Orlen Wisła Płock: Marcin Wichary, Adam Morawski, Rodrigo Corrales - Michał Daszek 1, Gilberto Duarte 3, Dan Racotea 3, Adam Wiśniewski 1, Valentin Ghionea 2, Tiago Rocha 4, Mateusz Piechowski, Marko Tarabochia, Milijan Pusica, Lovro Mihić, Jose deToledo 7, Dmitrii Żytnikow 3.

Vive Tauron Kielce: Sławomir Szmal - Michał Jurecki 8, Patryk Walczak, Tobias Reichmann 1, Piotr Chrapkowski, Mateusz Kus, Julen Aguinagalde 3, Karol Bielecki 3, Mateusz Jachlewski 1, Manuel Strlek 4, Krzysztof Lijewski 5, Mariusz Jurkiewicz 1, Uros Zorman 1, Dean Bombać 2, Darko Djukic 2.

Kary: Orlen Wisła - 20 min.; Vive Tauron - 14 min.

 

Sędziowie: Andrzej Rajkiewicz i Jakub Tarczykowski