Sporty walki

Zimnoch: Powietkin? Nie ma już tematu tej...

Jeszcze niedawno wydawało się pewne, że po ponad rocznej przerwie Artur Szpilka wróci na ring, aby zmierzyć się w nim z Dominikiem Breazealem (18-1, 16 KO). Amerykanin miał jednak zbyt wiele do stracenia i ostatecznie wycofał się z walki. Na jego miejsce promotorzy przygotowali pojedynek z Kownackim, jednak nie jest tajemnicą, że z takiego obrotu spraw nie jest zadowolony "Szpila".

- Artur pytał mnie, czy nie mógłbym zorganizować walki z Mariuszem Wachem. Wykonałem taki telefon, jednak Amerykanie byli bardzo zdziwieni, ponieważ po pierwsze nie do końca kojarzyli Wacha, a po drugie wolą zapłacić za walkę własnemu zawodnikowi, a nie komuś z zewnątrz. Obecnie dopinamy z Alem Haymonem ostatnie szczegóły walki Szpilka - Kownacki. Chciałbym mieć zapewnienie, że jeżeli do tego pojedynku z jakiegoś powodu nie dojdzie, to Artur otrzyma stosowne odszkodowanie - powiedział promotor pięściarza Andrzej Wasilewski.

Jeżeli doszłoby do walki, to byłaby ona dla Kownackiego życiową szansą. Co prawda w roli faworyta stawiany jest Szpilka, jednak "Babyface" jest pewny, że znokautuje swojego rywala. Szans na zwycięstwo nie odbiera mu również Miszkiń, który uważa Kownackiego za godnego przeciwnika.

- Adam potrafi boksować. Posiada też umiejętność szybkiego zadawania ciosów w kombinacjach. Co prawda nie bije "ze skrętu", ale stoi mocno na nogach i jego ciosy ważą. Gdy widzi lukę, to od razu wyprowadza uderzenie. Myślę, że faworytem tego pojedynku, ze względu na doskonałą pracę nóg i przygotowanie fizyczne, jest oczywiście Szpilka, jednak zobaczymy jak przygotuje się do niego "Babyface" - powiedział Miszkiń.

Ekspert Polsatu Sport poinformował również o tym, że jeżeli Szpilka wygra z Kownackim, to prawdopodobnie następnym krokiem w jego karierze będzie pojedynek z Krzysztofem Zimnochem.

- Myślę, że pod koniec 2017 roku dojdzie do takiej walki - zakończył Miszkiń.

Cała rozmowa Mateusza Borka, Andrzeja Wasilewskiego i Macieja Miszkinia w załączonym materiale wideo.