Do wybuchu w poniedziałek wieczorem doszło po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande w mieszczącej 21 tys. osób hali widowiskowo-sportowej Manchester Arena.

- Wiadomość, że ośmioletnia dziewczynka poszła na koncert swojej ulubionej artystki i nie wróciła do domu, jest bardzo trudna do przyjęcia. Yaya Toure i ja chcemy pomóc. Rozmawialiśmy rano o tym, co się stało, i spytał mnie, co możemy zrobić. Postanowiliśmy złożyć się po 50 tysięcy funtów i wspomóc ofiary tego strasznego wydarzenia - powiedział Sieluk.

Jak dodał, pomoc mają otrzymać wszyscy poszkodowani, niezależnie od tego, czy mieszkają w Manchesterze, czy przyjechali tylko na koncert.

- Mamy to szczęście, że pracujemy w futbolu i stać nas na takie gesty dzięki hojności kibiców na całym świecie. To jest dzień, w którym piłka nożna musi pomóc ignorując granice - podkreślił Rosjanin.

Agencja EFE poinformowała, że na koncercie były żona i córki trenera Manchesteru City Josepa Guardioli. Wszystkie trzy wyszły z zamachu bez szwanku.