Piłka nożna

Boniek: Real czy Juve? Większy głód...

Bramkarz, Juve Gianlugi Buffon nie pobije po Cardiff rekordu Patrice'a Evry - Francuz przegrał aż cztery finały Ligi Mistrzów. Porażka Buffona byłaby trzecią w karierze, jeśli chodzi o najważniejsze klubowe trofeum Starego Kontynentu. Dołączyłby do grona takich piłkarzy, jak – między innymi – Alessandro del Piero, Paolo Maldini, Edgar Davids, czy Edwin van der Sar, którzy trzy razy przegrywali finały. Buffon przeżył ból porażki już w 2003, a także w 2015. „Po przegranej w Berlinie w 2015 byłem przekonany, że już ostatecznie pogrzebałem swoje szanse na wygranie Ligi Mistrzów kiedykolwiek” - przyznaje 39-letni golkiper. I dodaje niemal jednym tchem: „A jednak jest szansa, że moje wielkie marzenie ziści się”.

 

Podobnie myślą i inni w kadrze Juventusu. Tylko trzech zawodników biano-nerich wygrało Ligę Mistrzów – Dani Alves (trzy razy), a także Mario Mandzukić i Sami Khedira (po razie). Inni – na czele z gigantem Buffonem – czekają na ten pierwszy raz. Tyle, że Juve naznaczony jest przekleństwem finałów Ligi Mistrzów i Pucharu Europy. Z ośmiu w których uczestniczył, aż sześć przegrał – w tym debiutancki w 1973 roku w Belgradzie z Ajaksem (0:1). W jednym z tych przegranych finałów zagrał Zbigniew Boniek – w 1983 roku w Atenach. Juve – z sześcioma mistrzami świata z Mundialu '82, Michelem Platinim i „Zibim” - był wielkim faworytem. Rywal z Hamburga miał dobrych piłkarzy, ale turyńczycy dysponowali plejadą gwiazd światowego formatu. Tymczasem polegli 0:1. „Piorun Magatha rozbił Juventus” - pamiętam jeden z tytułów. Boniek – jako pierwszy Polak w historii – ostatecznie sięgnął po Puchar Europy. Jednak w tragicznych okolicznościach – na brukselskim Heysel w 1985 roku, gdy zginęło prawie 40 kibiców Juventusu stratowanych przez chuliganów Liverpoolu...

 

W 1996 roku przyszło zwycięstwo w Rzymie – rzutami karnymi nad Ajaksem. To był mój pierwszy finał Ligi Mistrzów oglądany z trybun. Cóż za emocje! Wydawało się, że może się narodzić drużyna zwycięska na lata. Tymczasem Juve – pod wodzą Marcello Lippiego – pojechał na dwa kolejne finały Ligi Mistrzów, aby je... przegrać: w 1997 roku w Monachium – z Borussią Dortmund 1:3, a w 1998 w Amsterdamie – z Realem Madryt 0:1. Kolejny finał przegrany to już era Buffona – rok 2003 i Manchester. To była bolesna, wewnątrz włoska rywalizacja z Milanem. Po 120 minutach było 0:0 i o wszystkim rozstrzygnęły rzuty karne. Brazylijski bramkarz Milanu, Dida obronił uderzenia aż trzech piłkarzy Juve! Czwarta porażka z rzędu w finale Ligi Mistrzów Juventusu to Berlin w 2015 roku, gdzie jednak Barcelona była zdecydowanym faworytem.

 

Napisałem o harcie ducha Gianluigiego Buffona. Bo Buffon w 2006 roku – jako mistrz świata – dał sygnał, że nie opuści tonącego okrętu. Juventus – za udział w aferze „Calciopoli” - został karnie zdegradowany do Serie B. Po roku świętował jednak awans do Serie A – również z Giorgio Chellinim. Później nastąpił wspaniały czas z trenerem Antonio Conte, z którym Juve wywalczył trzy mistrzostwa Italii z rzędu – 2012, 2013, 2014. Jednak Conte chciał agresywniejszej polityki transferowej. Prezydent Andrea Agnelli uznawał jednak, że na to przyjdzie czas – najpierw trzeba mądrze bilansować budżet. Budżet zresztą – w oparciu o sukcesy finansowe – ciągle rósł. Gdy Conte zaczynał pracę, budżet Juventusu sięgał 150 milionów euro. Gdy kończył już 280 milionów.  Kolejna bariera została przekroczona w 2015 roku, gdy Juve znalazł się w finale Champions League w Berlinie – już pod wodzą Maxa Allegriego. Juve  - również dzięki dochodom z europejskiej rywalizacji – mógł się wykazać budżetem 330 milionów euro. Okazało się, że po Conte, niesamowicie charyzmatycznym trenerze, może przyjść szkoleniowiec, który również ma łeb nie od parady. A warto przypomnieć, że wybór Allegriego – przez Agnelliego – spotkał się z protestami. Panowała wręcz histeria – anty-Allegri. 15 lipca 2014 roku turyński dziennik „Tuttosport” urządził ankietę z prostym pytaniem, czy „Allegri jest właściwym wyborem na stanowisko trenera Juve?”. Odpowiedź „no” wybrało 91,5 procenta respondentów. Sam Agnelli po roku tak komentował pracę Allegriego: „Jeśli weźmie się pod uwagę, w jakich okolicznościach obejmował posadę, to muszę przyznać, że ma jaja”.  I to właśnie Allegri zapewnił trzy kolejne mistrzostwa Italii – w 2015, 2016 i 2017, a w dodatku dwa finały Ligi Mistrzów – ten z 2015 roku w Berlinie i obecny w Cardiff. Ba, lata 2015, 2016 i 2017 to zarazem dublety w Italii – i mistrzostwo i Puchar Włoch. Coś takiego nie miało miejsca jeszcze nigdy w historii calcio!

 

W 2016 Juventus na rynku transferowym zaszalał. Wydał 160 milionów euro – pobił włoski rekord transferowy wykładając aż 90 milionów na Gonzalo Higuaina. Jednak warto przypomnieć, że Agnelli dalej dbał o równowagę w finansach – w końcu zainkasował 145 milionów euro za takich graczy, jak Paul Pogba, Arturo Vidal i Alvaro Morata. Lato 2016 roku upłynęło pod hasłem rozbudowy kadry, aby każda z pozycji była podwójnie obsadzona. Rutynę gwarantowali Dani Alves i Higuain, Miralem Pjanić dodał finezji technicznej. I to wszystko wypaliło! W kadrze de facto brakuje lewego pomocnika, ale kapitalnie tę rolę pełni Mario Mandzukić - jak mówi Zbigniew Boniek jest „lewoskrzydłowym, lewym pomocnikiem i lewym obrońcą – w jednym”.

 

Bianco-neri są elastyczni, jeśli chodzi o taktykę. Potrafią zagrać w wariancie 1-4-2-3-1, ale także 1-3-4-2-1. W Cardiff rozpoczną w ustawieniu: Buffon (39 lat, 11 meczów w ChL sezonu 16/17 – 3 gole wpuszczone) – Barzagli (36 lat, 10 meczów), Bonucci (30 lat, 10 meczów – 1 gol strzelony), Chiellini (32 lata, 8 meczów – 1 gol strzelony), Alex Sandro (26 lat, 10 meczów) – Pjanić (27 lat, 11 meczów, 1 gol strzelony), Khedira (30 lat, 10 meczów) – Dani Alves (34 lata, 11 meczów – 3 gole), Dybala (23 lata, 10 meczów – 4 gole), Mandzukić (31 lat, 10 meczów – 2 gole) – Higuain (29 lat, 11 meczów – 5 goli).