Można było raczej odnieść wrażenie, że odetchnęli po totalnej krytyce, która spadała na nich przez większą część sezonu, za grę taką, że zęby momentami bolały. Udało się pozałatwiać sprawy organizacyjne, oddalić widmo bankructwa, porozwiązywać ciążące na klubowej kasie kontrakty z zawodnikami ściąganymi hurtowo przez poprzednich trenerów i współpracujących z nimi menedżerów. Zażegnać konflikt z kibicami, którzy po kompromitujących porażkach z Kluczborkiem czy Chrobrym żądali kar finansowych dla zawodników. Marcin Brosz podkreślał jak wielu młodych zawodników wprowadził do drużyny, wychowanków, chłopaków z sąsiedztwa, mieszkających najwyżej kilka kilometrów od stadionu, którzy za Górnika daliby się pokroić, a z kolei kibice zgodnie z zasadą o koszuli bliższej ciału, chętniej się z nimi identyfikują.

Pojawił się temat prawdziwego boomu na Górnika, jeśli chodzi o rodziców z Górnego Śląska, którzy wysyłają swoje pociechy do klubu, bo fama niesie, że tu najlepiej szkolą młodzież i jest najkrótsza ścieżka, aby szybko trafić nawet do pierwszej drużyny. No i działającej magii dumnej nazwy: Górnik Zabrze!  Przecież to wciąż brzmi wyśmienicie.

Z tej perspektywy ewentualny awans już teraz zaczął się nawet jawić jako trochę przedwczesny. Bo można sobie było wyobrazić, że ta nieokrzesana jeszcze młodzież nie uniesie ciężaru ekstraklasy, albo sami działacze będą mieli takie przekonanie i dotowani pieniędzmi z kontraktu telewizyjnego skorzystają z utartego schematu sięgając po graczy „sprawdzonych”, często także zagranicznych, którzy teoretycznie mogą dać więcej gwarancji. Ta swego rodzaju harmonia, która właśnie zaczynała się tworzyć mogłaby zostać zaburzona.

Minął tydzień, w którym wydarzył się cud. Górnik wygrał jeszcze te dwa ostatnie mecze, rywale się pośliznęli i Zabrze znów ma ekstraklasę. Drużynie, która przez większą część sezonu absolutnie nie zachwycała, a dzięki mądrości trenerów, starszych graczy i ambicji młodzieży udał jej się taki finisz należą się ogromne brawa. 14-krotny mistrz Polski wrócił na swoje miejsce.
 
Warto jednak, aby ci, którzy w Górniku decydują o polityce, nie wylali z tą ekstraklasową kąpielą tego co z takim trudem zaczęło się rodzić w pierwszej lidze. I tutaj taka skromna prośba: Panowie działacze, wzmocnijcie tę ekipę z głową, nie róbcie z Górnika po raz kolejny piłkarskiego szrotu.