Łukasz Janik przed tygodniem zastąpił Vikapitę Meroro w karcie walk gali Polsat Boxing Night 7. "Lucky Look" od początku zapowiadał się na zawodnika światowej klasy. Ale problemy to jego specjalność. Gdyby w pełni wykorzystał swój bokserski talent byłby dziś zupełnie gdzie indziej. Po walce z Grigorijem Drozdem (22.05.2015) zniknął na prawie dwa lata. Nie brakowało głosów, że już po Janiku, że nie wróci, że się rozsypał. Do ringu wróci w Ergo Arenie. Jego wartość ocenił Janusz Pindera:
Patrząc na sprzedaż walki ze strony biznesowej zmiana na Łukasza Janika jest na plus. Nie jest w końcu anonimem... Dał się poznać z pierwszego Polsat Boxing Night, gdzie przegrał ze znakomitym wówczas Masternakiem. Był to jednak chłopak o bardzo ciekawym backgroundzie i wielkim talencie. Dalej ten talent w nim przecież jest.
Walczył z dużymi nazwiskami: pamiętamy starcie z Afolabim w Madison Square Garden, przyjął też pojedynek z Drozdem w ostatniej chwili, co świadczy o wielkim charakterze i odwadze.
W zeszłym roku miał dużo problemów zdrowotnych i osobistych, w Irlandii, gdzie pojechał do znajomych, by trenować, ciężko zachorował i leżał dwa tygodnie w śpiączce. Wyszedł z tego i zamierza stawić czoło jednemu z najbardziej obiecujących pięściarzy wagi junior ciężkiej, niepokonanemu Adamowi Balskiemu. Ciężko wskazać faworyta pojedynku, bo jak przyznaje Andrzej Kostyra, obaj są wielkimi wojownikami:
Największy znak zapytania stoi przy formie Janika. Wiele osób twierdzi, że jest w dobrej dyspozycji. W styczniu miał operację więzadeł przednich, trenuje, waży około 94 kilogramów i twierdzi, że w treningu spokojnie zrzuci wagę. Jest głodny boksu! Te dwa lata przerwy pozwoliły mu spojrzeć z dystansu na błędy, które robił. Jest wojownikiem podobnie jak Balski - myślę, że w tej walce ogień będzie szedł.

Bilety na galę PBN 7 dostępne na ebilet.pl.

 

Cała dyskusja w załączonym materiale wideo.