Pojedynek Switoliny i Halep był najciekawiej zapowiadającą się konfrontacją w kobiecych ćwierćfinałach. Obie dobrze radziły sobie w ostatnich tygodniach i - ze względu na nieobecność bądź słabszą dyspozycję kilku zawodniczek z czołówki - wskazywane były jako główne kandydatki do triumfu w Paryżu.

 

Początkowo wydawało się, że mecz będzie zaskakująco jednostronny. Ukrainka, która w trzeciej rundzie wyeliminowała Magdę Linette, a w 1/8 finału była w tarapatach (w trzecim secie przegrywała już 2:5) i miała kłopoty z plecami, całkowicie zdominowała początek spotkania. Zapisała na swoim koncie pierwsze pięć gemów. Halep do tego momentu nie wygrała ani jednego punktu po swoim drugim podaniu. Odrobiła potem część strat, ale losów tej partii już nie była w stanie odwrócić.

 

Drugi set miał początkowo bardzo podobny przebieg - najpierw wyraźnie odskoczyła Switolina (5:1), ale Rumunka w imponującym stylu zdołała doprowadzić do wyrównania. W tie-breaku, który ostatecznie rozstrzygnęła na swoją korzyść, obroniła jeszcze piłkę meczową. Urodzona w Odessie, a mieszkająca i trenująca w Paryżu Ukrainka w decydującej odsłonie była już tylko tłem dla wyżej notowanej przeciwniczki.

 

"Nie mam pojęcia, jak udało mi się wrócić do gry. Jelina grała mocno i była silna. Muszę przyznać, że miałam trochę szczęścia. Mam na myśli sposób, w jaki wygrałam tie-breaka, gdy piłka po siatce przeszła na drugą stronę. Byłam mocna psychicznie, nie poddałam się. Chyba właśnie dlatego wygrałam ten mecz. Czułam energię płynącą z trybun" - podkreśliła Halep.

 

Zrewanżowała się tym samym Ukraince za porażkę w ich poprzedniej konfrontacji - w majowym finale zawodów w Rzymie. Rumunka doznała w tym spotkaniu urazu kostki. W Paryżu jednak radziła sobie dotychczas imponująco - w drodze do ćwierćfinału nie straciła seta.

"Czuję się dobrze, może jestem trochę zmęczona. Ale ogółem jest ok i jestem gotowa na półfinał. To dla mnie wielka szansa. Chcę grać z radością i mam nadzieję, że po raz kolejny dotrę tu do finału" - zaznaczyła.

 

Trzy lata temu w decydującym spotkaniu paryskiej imprezy przegrała z Rosjanką Marią Szarapową 4:6, 7:6 (7-5), 4:6. W tym samym roku dotarła do półfinału Wimbledonu, a w kolejnym sezonie była w "czwórce" US Open.

 

Ukrainka wyrównała swoje najlepsze osiągnięcie w Wielkim Szlemie. Wcześniej tylko raz wystąpiła w ćwierćfinale, a miało to miejsce dwa lata temu, także we French Open. W tym sezonie radzi sobie bardzo dobrze - wygrała turnieje w Tajpej, Dubaju, Stambule i Rzymie.

 

Halep o finał zagra z rozstawioną z "dwójką" Karoliną Pliskovą. Z pięciu dotychczasowych pojedynków tych tenisistek cztery wygrała Rumunka. Ich czwartkowe spotkanie będzie miało dodatkowy smaczek - obie mają szansę zdetronizować liderkę rankingu WTA Niemkę polskiego pochodzenia Angelique Kerber. By tak się stało Czeszka musi dotrzeć do finału, a Rumunka - wygrać imprezę.