Na początku lipca ubiegłego roku, przed meczem Ligi Światowej w Tampere, fińska policja aresztowała ośmiu kubańskich siatkarzy, po tym jak zgłosiła się do nich ofiara napaści seksualnej, której dopuścić się mieli zawodnicy. Żaden z nich nie przyznał się do winy, a dowodami w sprawie były próbki DNA, zeznania świadka oraz nagrania z monitoringu.


Ostatecznie przed sądem stanęło sześciu z nich. Rolando Cepeda Abreu, Abrahan Alfonso Gavilan, Osmany Uriarte Mestre i  Ricardo Calvo Manzano zostali skazani na 5 lat więzienia, natomiast trzy i pół roku za kratami spędzi Sosa Luis Sierra. Uniewinniony został jedynie Dariel Albo Miranda.


Blisko rok po zapadnięciu wyroków na sprawę padło nowe światło. Jak podaje grecki serwis sdna.gr, ofiara gwałtu zmieniła zeznania i proces kubańskich siatkarzy zostanie wznowiony. Zawodnicy mają szansę nawet na oczyszczenie z zarzutów. Gdyby tak się stało, mogliby ubiegać się o ogromne odszkodowanie za utratę dobrego imienia.


Byli już reprezentanci Kuby (federacja tego kraju usunęła ich z kadry) swoje wyroki odsiadują w odosobnieniu w Finlandii. Ze względów bezpieczeństwa zostali odseparowani od innych więźniów.


- Wszyscy  patrzą na nas jak na najgorszych przestępców. Musimy mieć otwarte drzwi, nawet, gdy bierzemy prysznic, nie mam pieniędzy, nawet by skontaktować się z rodziną. Brak wolności to straszne doświadczenie – opowiedział niedawno na łamach „La Gazzetta dello Sport” Osmany Uriarte.