Pojedynek Szkotów z Anglikami był 114. odsłoną najstarszej międzynarodowej futbolowej rywalizacji. Anglicy, którzy mają lepszy bilans w starciach z odwiecznym rywalem, wygrali także siedem z ośmiu ostatnich meczów ze Szkocją i do starcia na Hampden Park przystępowali z pozycji faworyta i lidera grupy F. W pięciu poprzednich meczach eliminacji MŚ 2018 Synowie Albionu nie stracili żadnej bramki, a jedyne punkty urwała im Słowenia. W sobotni wieczór po raz pierwszy opaskę kapitana angielskiej kadry założył snajper Tottenhamu Harry Kane.

To właśnie najbardziej wysunięty piłkarz w talii Garetha Southgate'a jako pierwszy poważnie zagroził szkockiej bramce, gdy w 18. minucie dostał świetne podanie od Erica Diera. Kane zwiódł obrońcę reprezentacji Szkocji, ale jego uderzenie z dobrej pozycji przeleciało nad poprzeczką. Kapitan reprezentacji Anglii miał jeszcze jedną dobrą okazję w pierwszej połowie, ale jego strzał na pustą bramkę Szkotów wybił jeden z rywali. Szkocja poważnie nie zagroziła zaś bramce Joe Harta, a odnotować można tylko masę rzutów rożnych gospodarzy, które nie przyniosły jednak większego zagrożenia.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił - więcej z gry mieli Anglicy, którzy już kilka minut po przerwie mogli prowadzić. Uderzenie Jake'a Livermore'a trafiło jednak po rykoszecie w słupek, a w zamieszaniu podbramkowym goście także nie potrafili trafić do siatki. Do rozwiązania worka z bramkami potrzebna była dopiero zmiana z 65. minuty, gdy Marcusa Rashforda zastąpił Alex Oxlade-Chamebrlain. Skrzydłowy Arsenalu pięć minut później przeprowadził świetną, ale dosyć szczęśliwą indywidualną akcję i lewą nogą uderzył w kierunku bramki Craiga Gordona. Zasłonięty golkiper gospodarzy nie zdążły zareagować i przepuścił piłkę lecącą w środek bramki.

To co najważniejsze w kolejnych derbach Wielkiej Brytanii, miało jednak miejsce w samej końcówce spotkania. Gdy wydawało się, że Anglicy po raz kolejny zachowają czyste konto, w 87. minucie do rzutu wolnego z około 30 metrów od bramki Harta podszedł Leigh Griffiths i huknął nie do obrony. Historia stała się jeszcze bardziej niesamowita w 90. minucie, gdy Szkoci mieli kolejny rzut wolny z podobnej odległości. I znowu piłka należała do Griffithsa, który tym razem posłał ją w drugi róg bramki i po raz drugi zmylił Joe Harta.

Dzielni Anglicy nie podłamali się jednak dwoma straconymi golami, a ich walka do końca została nagrodzona bramką wyrównującą. Długa piłka trafiła do zupełnie niepilnowanego w polu karnym Harry'ego Kane'a, który ze swobodą pokonał Gordona. Kapitan uczcił więc pierwszy występ z opaską golem i sprawił, że Anglicy nie musieli po raz pierwszy od 2009 roku przełknąć goryczy porażki w meczu eliminacyjnym!

Szkocja - Anglia 2:2 (0:0)
Bramki: Griffiths (87', 90') - Oxlade-Chamberlain (70'), Kane (90+3')

Szkocja: Gordon, Tierney, Berra, Mulgrew, Robertson, Brown, Morrison (46' McArthur), Anya (81' Martin), Armstrong, Snodgrass (67' Fraser), Griffiths.
Anglia: Hart, Walker, Smalling, Cahill, Bertand, Dier, Livermore (90+2' Defoe), Lallana, Alli (84' Sterling), Rashford (65' Oxlade-Chamberlain), Kane.