Finał kobiecego singla zapowiadano jako pojedynek obrony z atakiem oraz doświadczenia z młodością. Górą była siła i ofensywny styl 20-letniej Ostapenko.

 

Łotyszka przyzwyczaiła już kibiców na kortach im. Rolanda Garrosa, że jest bardzo ekspresyjna i atakuje niemal w każdej sytuacji, co skutkuje efektownymi zagraniami w pobliżu linii końcowej lub... błędami. Nie inaczej było w sobotę. Po udanych akcjach zaciskała znacząco pięść, a po pomyłkach wskazywała wymownie na swoją głowę, wzruszała ramionami, co chwila patrzyła i mówiła coś w stronę swojego boksu oraz...uspokajała samą siebie.

 

W pierwszym secie starsza o pięć lat Halep dwukrotnie straciła podanie - w tym na samym początku spotkania. Od razu jednak rewanżowała się rywalce przełamaniem powrotnym. To jednak zepchnięta do defensywy faworytka zapisała na swoim koncie tę partię, notując "breaka" przy stanie 5:4.

 

Drugi set zaczęła od prowadzenia 3:0 i wiele osób już myślało, że losy pojedynku są rozstrzygnięte. W ćwierćfinale imponujący powrót zanotowała Rumunka (przegrywała w nim 3:6, 1:5). Tym razem popisała się nim zawodniczka z Rygi. Kontynuowała odważną grę, a niemal każde jej zagranie było celne. W efektownym stylu wygrała zarówno drugą, jak i decydującą odsłonę.

 

Była to pierwsza konfrontacja tych tenisistek i trwała prawie dwie godziny. Ostapenko miała 54 uderzenia wygrywające i tyle samo niewymuszonych błędów. Halep miała ich - odpowiednio - osiem i dziesięć.

 

Łotyszka jest 47. rakietą świata, choć w poniedziałek awansuje na 12. pozycję. Co prawda w tym sezonie na +mączce+ była w finale w Charleston i odpadła rundę wcześniej w Pradze, ale w Rzymie zatrzymała się na drugiej rundzie, a w Stuttgarcie przegrała mecz otwarcia. Od stycznia jej najlepszym wynikiem w Wielkim Szlemie była trzecia runda. W Paryżu debiutowała rok temu i przegrała wówczas mecz otwarcia.

 

Jej awans do finału miał dodatkowy wymiar - największym sukcesem w karierze uczciła bowiem 20. urodziny. Została pierwszą Łotyszką w liczonej od 1968 roku Open Erze w wielkoszlemowym półfinale. Nigdy wcześniej zawodnik z tego kraju nie zagrał zaś w decydującym spotkaniu w imprezie tej rangi.

 

To pierwszy przypadek w historii, by we French Open w singlu zwyciężył zawodnik nierozstawiony. Ostapenko, która od miesiąca współpracuje z byłą hiszpańską tenisistką Anabel Mediną Garrigues, jest też najmłodszą triumfatorką tej imprezy od 20 lat.

 

Ostapenko wcześniej trzykrotnie wystąpiła w finale turniejów WTA, ale żadnego z nich nie wygrała. W deblu triumfowała raz - w lutym w parze z Alicją Rosolską w Sankt Petersburgu.

 

Za sobotni triumf otrzymała czek na 2,1 mln euro. Przez całą wcześniejszą karierę zarobiła na korcie niespełna 1,3 mln dol.

 

8 czerwca 1997 roku, czyli w dniu narodzin tenisistki z Rygi, w Paryżu triumfował Gustavo Kuerten. Brazylijczyk do tego momentu nie wygrał żadnej innej imprezy tej rangi ani turnieju ATP.

 

Halep po raz drugi zagrała w decydującym meczu w Wielkim Szlemie. Poprzednio również miało to miejsce we French Open - trzy lata temu przegrała z Rosjanką Marią Szarapową 4:6, 7:6 (7-5), 4:6. Jedyną Rumunką, która triumfowała w turnieju tej rangi była Virginia Ruzici, która świętowała sukces właśnie w Paryżu w 1978 roku, a obecnie jest menedżerką Halep.

 

Zawodniczka z Konstancy w sobotę grała nie tylko o tytuł, ale i o miano pierwszej rakiety świata. W przypadku zwycięstwa wyprzedziłaby prowadzącą Niemkę polskiego pochodzenia Angelique Kerber. Od poniedziałku będzie wiceliderką rankingu WTA.

 

Wynik finału gry pojedynczej kobiet:

 

Jelena Ostapenko (Łotwa) - Simona Halep (Rumunia, 3) 4:6, 6:4, 6:3